Skip to main content

Wydawca: Century Media Records

Według Metal Archives niniejsza płyta Mayhem zatytułowana „Daemonic Rites” jest jedenastym oficjalnym albumem koncertowym w dyskografii. W związku z powyższym, nasuwa się pytanie – czy świat, nawet świat black metalu, potrzebuje kolejnego krążka tego typu?

Sam mam kilka albumów koncertowych sygnowanych logówką Mayhem. Wracam do nich z różną częstotliwością, ale zazwyczaj – z niekłamaną przyjemnością. No bo inaczej się nie da, szczególnie w przypadku totalnie kultowego i wspaniałego „Live in Leipzig” czy niezgorszej „Medialanum Capta Est”. Fajne są również te koncertówki ze starymi setami w stylu „Live in Zeitz” – ale raczej jako dokument tamtych czasów, a nie jakaś większa wartość artystyczna.

Jak na tle tych krążków ma się zaś „Daemonic Rites”? No przede wszystkim pokazuje obecną formę zespołu, gdyż są to nagrania z ostatnich dwóch lat, zebrane do kupy. Jeśli ktoś więc, tak jak ja, nie miał jeszcze okazji obcowania z Mayhem na żywo może sobie wyobrazić, mniej więcej, jak kapela wypada na deskach. No i poznać w wersji live nowe numery – no bo takie „Life Eternal” czy „Deathcrush” no to raczej już każdy słyszał. Ja niestety nie jestem fanem ostatniej płyty, ale muszę Wam powiedzieć, że nawet strzały z „Grand Declaration of War” na tym albumie mnie nie zachwycają. Jakoś to wszystko jest takie bez życia, bez pasji i bez szaleństwa – czyli czynników, którymi kipiały kultowe koncertówki odpowiednio z 1993 i 1999 roku.

Co prawda czuć i słychać, że dostajemy nagrania live, z drugiej strony zaś – cały czas brak mi tutaj żywiołowości, brak mi poczucia, że obcuje się z black metalem jako tworem niebezpiecznym i śmiercionośnym. „Daemonic Rites” jest solidnym produktem, który zapewni zespołowi i wytwórni jakąś tam płynność finansową, jednak zdecydowanie nie ma on w moich oczach wartości artystycznej. Nad czym ubolewam, bo cały czas uważam, że to właśnie Mayhem jest zespołem, który zredefiniował muzykę ekstremalną, a dziś niestety raczej jest cieniem samego siebie. Pokazał to ostatni pełnowymiarowy album i niestety niniejsze wydawnictwo utwierdza mnie w tym przekonaniu.

Oczywiście jeśli ktoś łyka wszystko, co sygnowane jest charakterystyczną logówką, zapewne i nie odmówi sobie zakupu tej płyty. Ja raczej odpuszczę, no chyba że trafi się gdzieś w dobrej (bardzo dobrej!) cenie – i to raczej żeby mieć, z uwagi na znaczenie tego zespołu dla mojej skromnej osoby.

Oracle
18528 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Lust of Decay „Entombed in Sewage”Recenzje

Lust of Decay „Entombed in Sewage”

OracleOracle5 grudnia 2025
Königreichssaal „Loewen II”Recenzje

Königreichssaal „Loewen II”

OracleOracle4 grudnia 2025
Funeral Vomit > Upheaval of Necromancy
Funeral Vomit „Upheaval of Necromancy”Recenzje

Funeral Vomit „Upheaval of Necromancy”

OracleOracle3 grudnia 2025

One Comment

  • Flamelos pisze:

    Na żywo ich nie Doswiadczyles ale oceniasz, że są cieniem samych siebie? Ja widziałem trzy razy w tym koncert rocznicowy Live In Leipzig w Lipsku z ubiegłego roku o no cóż…Moim zdaniem nikt im nie może podskoczyć! Bylem też w Pradze gdy promowali Daemona i zagrali przekrojowy set, ktorego wspomnienia ma ożywić ta koncertowka i to był chyba najlepszy z tych trzech, które widziałem. Przed Mayhem grał wtedy jeszcze Ghaals Wyrd więc mieli wysoko postawiona poprzeczkę by przebić mocą i klimatem taki cios ale się udało.

Skomentuj