Wydawca: Art Gates Records

Zanim włączyłem sobie krążek Martyrium, który dostałem do recenzji postanowiłem sprawdzić na Metal Archives co też grają takiego. Oczywiście zespołów działających pod tą nazwą jest całe mnóstwo. I tak na przykład mogli to być gothic/doom metalowcy z Brazylii, atmosferyczni black metalowcy z Niemiec, melodyjni black metalowcy z Malty…

Jak widzicie, żadna z zajawek nie była dla mnie nad wyraz zachęcająca. Ostatecznie okazało się, że niniejsze Martyrium pochodzi z Malty i gra sobie melodyjny black metal. Już samo to określenie może oznaczać wiele różnych rzeczy, w tym przypadku jest równoważne jednak ze zżynaniem z Cradle of Filth. Generalnie rzecz ujmując Martyrium na swoim piątym z kolei albumie reprezentuje wszystko czego kurwa nie cierpię w black metalu. Niektóre fragmenty są totalnym plagiatem z zespołu Daniego – i to co gorsza z jego najnowszych produkcji, więc ostatecznie wychodzi z tego nuda slasz kupa. Nawet okładka kojarzy mi się z front coverami Kredek. Oczywiście dwa rodzaje wokalu, pierwszy bardzo podobny do Daniego Brudka oraz drugi – damski, czysty. Oba należą do tej samej osoby, wokalistki Sandry. Gdyby Martyrium pochodziło z Polski, byłoby jednym z czołowych reprezentantów klamerkowego black metalu z Krakowa. Ale pochodzi z Malty, może mają tam swoją odmianę tej muzyki. Nie wiem, ale słyszę, że te kawałki są tak kurwa napuszone, tak sztucznie pompatyczne, że przed oczyma stają mi hordy szesnastolatków próbujących w pogo na motozlocie. Ten album jest słaby nawet gdybym darzył sympatią ten konkretny nurt w black metalu, a tak nie jest. Mógłbym przytoczyć wiele przykładów i dowodów sztampowości „Lamia Satanica”, ale… kurwa, nawet tytuł jest tego dowodem. Nie mówiąc już o tekstach, które faktycznie mógł napisać jakiś nastolatek. I jeszcze ta moja „ulubiona” wytwórnia… Wszystko składa mi się na jedną tylko ocenę…

A wyobraźcie sobie jeszcze, że ponoć ktoś kiedyś ich do Polski zaprosił na koncerty. Chciałbym być kiedyś tak bogaty, żeby przepierdalać kasę z taką fantazją. Poszli mnie z tym w chuj (oczywiście przy akompaniamecie orkiestracji)!

Ocena: 3/10

Tracklist:

1. Intro – In Somnium Mortuum Filii
2. Sacred Book of Baal
3. Starless Opacity
4. End of My Realm
5. Emanation of Souls
6. Curse of Salvation
7. Order of the Fly
8. A Stain on Hera’s Throne
9. Venom Divine
10. Betrothed to Damnation
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj