O Malum In Se usłyszałem pierwszy raz dość przypadkowo, zaintrygowała mnie ta kapela, szybko posłałem kasę gdzie trzeba i już za dwa dni mogłem cieszyć się demóweczką „…of Death …of Lurid Soul…”.
Malum In Se na razie postanowiło obrać strategię, w której nikt nic nie wie. Nie ma ani informacji o członkach kapeli ani w zasadzie jakichkolwiek informacji. Jeśli chodzi o warstwę muzyczną, bo to jednak jest najważniejsze, mamy tu do czynienia z dzikim i bezkompromisowym black metalem z wpływami death metalu, czyli dla mnie jak najbardziej na plus, bo lubię takie granie. Zajebiście ciekawe numery z pomysłem, choć z dość typowym podejściem do sprawy. Na duży plus zasługują niewątpliwie wokale. „Obłąkańcze” to chyba najwłaściwsze słowo. Te dwa numery to wskazanie, jaka drogą będzie podążać Malum In Se i mi się to podoba. Faktycznie robi ta demówka smaka na kolejne wydawnictwo. Liczę, że pojawi się ono jak najszybciej i liczę na to, że się nie rozczaruje.
Daję Malum In Se duży kredyt zaufania i każdemu doradzam zapoznanie się z tym wydawnictwem. Jest jeszcze dostępne.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | …of Death …of Lurid Soul…I | ||
| 2. | …of Death …of Lurid Soul…II |





