Sprawa z Loathing wygląda tak, że za cholerę nie wiem, do której szufladki chłopaków wrzucić, a przecież każdy recenzent uwielbia szufladki i dziwię się wciąż, że jeszcze nas nie zatrudniają w IPN, moglibyśmy sobie szufladkować do woli.
A kłody pod nogi rzuca mi tym razem młoda kapela z Polski. Kłody oczywiście umowne, bo „We Are The Hunt” to całkiem w porządku krążek, mimo że na pozór muzyka, która została na nim zaprezentowana odbiega od moich upodobań. Loathing bowiem stawia na połamany mariaż sludge metalu z death metalem i odrobiną rozbujanego thrash metalu. Źródeł inspiracji jest więc kilka i to niekoniecznie zbliżonych do siebie gatunkowo. Ze sludge’u panowie zaczerpnęli zwolnienia, których może nie ma tu wiele, ale jednak się zdarzają. Bo Loathing jednak operuje większym tempem przez większość czasu – wówczas właśnie uwidaczniają się te death/thrashowe zagrywki. Chwilami granie przybiera na sile, czasem jest bardziej wyważone. I tak już sobie leci ten album, mieszając w death-sludge’owym garze. A czy mnie smakuje ta mikstura? Nie krzywię się, to na pewno. Osobiście lubię trochę inną kuchnię, niż ta zaserwowana na „We Are The Hunt”, ale od czasu do czasu można zeżreć coś innego – byle się nie struć. Loathing przechodzi przez gardło bez problemu, przy czym jeśli chcę pojeść, to raczej puszczam sobie inne rzeczy.
Ja doceniam, ale nie klękam, mimo to wierzę i wiem, że Loathing znajdzie swoją grupę odbiorców (o ile już jej nie ma) na polskiej scenie. Będę obserwował.
Ocena: 6,5/10
Tracklist:
| 1. | I Rot Inside | ||
| 2. | Blood Breed | ||
| 3. | Red Sands | ||
| 4. | The Ascent | ||
| 5. | Intravenous Black | ||
| 6. | We Are the Hunt | ||
| 7. | Promise of Carnage | ||
| 8. | Warspite |




