Wojna nuklearna to najprostsza droga do wymazania wszelkich religii i ogólnej depopulacji ludzkiego gatunku. Być może stoimy u progu globalnego konfliktu, który nam w tym pomoże. Czemuż więc nie ułożyć sobie playlisty do obserwacji atomowych grzybów rozświetlających pochmurne niebo? I to niekoniecznie zaklętych w war metalowych hymnach… Przed Wami krótko, (nie)subiektywna lista utworów o nuklearnej (nie tylko) zagładzie w 63 rocznicę odpalenia Tzar Bomby.
Łysy: Richard Wagner „Ride of Valkyries”, 1870
Utwór Wagnera idealnie pasue jako otwarcie playlisty. Nie potrzeba war metalu, by stworzyć intro niemal doskonałe, które zwiastuje nie tylko nieuchronność zagłady ale i sam jej początek.
Łysy: Megadeth „Rust In Peace… Polaris” z albumu „Rust In Peace” / Capital Records, 1990
Co ten Rudy, to ja nie… Niektóre utwory są ponadczasowe jak nie ze względu na muzykę, tak ze względu na tekst… No tylko poczytajcie: szaleńcy, dyktatorzy, politycy… wszsycy pałąj żądzą władzy absolutnej i wszyscy machają nuklearną szabelką…
Łysy: Nuclear Assault „Critical Mass” z albumu „Handle With Care” / In-Effect, 1989
Masa krytyczna sięga zenitu. Widać to po tym, co się dzieje na świecie. Nuclear Assault nagrał ten kawałek ponad 30 lat temu… Nic się w sumie nie zmieniło… Pacyfistycznie, ale nadal z groźbą odpalenia bomby…
Łysy: Truppensturm „Nuclear Desecration” / ze splitu z Thorybos pt: „Approaching Conflict” / Ván Records, 2014
Słuchając tego kawałka widzisz eksplozje bomby jądrowej i tego potężnego grzyba, który wypala Ci wpierw gałki oczne, a następnie zamienia Cię w proch… Mistrzowski split, gdzie Truppensturm pozostawia same zgliszcza, a Thorybos tańczy na grobowcu ludzkości. W zasadzie każdy kawałek z tego krążka to cios, ale „Nuclear Desecration” kasuje wszystko…
Łysy: Conqueror „Age of Decimation” z albumu „War Cult Supremacy” / Fullmoon Productions, 1999
Kiedy pierwsze bomby doprowadzą do depopulacji większości ludności ziemi, na powierzchnię wypełzną legiony Antychrysta, by dokończyć dzieła. Co tu dużo mówić: Conqueror rozdaje tu karty.
Łysy: Impiety „Apokalyptik Nuklear Battlebeasts” z albumu „Kaos Kommand 696” / Osmose Productions 2002
„Gladiators of nuklear warfare„… wymowne. Praktycznie każdy numer z „Kaos Kommand 696” nadaje się na tą playlistę. Totalna, nuklearna anihilacja świętości. Czyste bluźnierstwo i mord na każdym, kto ośmieli się przeżegnać w dniu sądu ostatecznego…
Bart: Sodom „Nuclear Winter” z albumu „Persecution Mania”/ Steamhammer, 1987
Niemców z Sodom nikomu przedstawiać nie trzeba. „Nuclear Winter” pięknie podkreśla całkowite poczucie bezlitosnej zagłady, jak nie na wskutek wybuchu grzybowych bomb, to tego, co po nich nadejdzie.
Bart: Carnivore „Predator” z albumu „Carnivore”/ Greenworld Recrods, 1985
Pierwszy pełniak kultowego Carnivore, jest niemal w całości poświęcony nuklearnej tematyce, ale to właśnie otwierający ten album kawałek uświadamia, jak nisko upadnie cywilizacja, kiedy najdzie armageddon.
Łysy: Autopsy „In The Grip Of Winter” z albumu „Mental Funeral” / Peaceville Records, 1989
Nukelarna zima to jest to! Zero słońca, skażone powietrze… i Twoja powolna śmierć w lodowatym piekle… Na dwójce Autopsy znajdzie się więcej hitów, ale ten wpasuje się idealnie w konwencje.
Łysy: Kapala „Doomsday Arsenal” z albumu „Doomsday Requiem” / Dunkelheit Produtkionen, 2021
„With the sun arrives Doomsday […] Arrives the Doomsday Arsenal” głupota i pazerność na władzę prowadzi ludzkość do samozagłady. I tego już nic nie powstrzyma. Kapala na ostatniej epce odprawia totalną missa pro defunctis na ołtarzu czaszek jak na Antychrsyta przystało.
Łysy: Diocletian „Restart Civilisation” z albumu „Amongst the Flames of a Burning God” / Invictus Productions, 2020
Jak już się bawić, to na całego. Czemuż więc nie zdetonować całego światego arsenału i zacząć wszystko od początku? Na „Amongst the Flames of a Burning God” Diocelatian udowodnił, że nadal jest w formie, a „Restart cywilizacji” to udane zamknięcie – nie tylko – nuklearnej playlisty.
Ostatnie, ale nie mniej ważne…
Łysy: Moskwa “Światło Atomowe” z winyla “Jarocin’84” / Warsaw Pact Records, 2023
„Światło atomowe wyciska z mózgu sok… […] Wybuch jądrowy, grzyb atomowy, nie do obrony…” Kto powiedział, że wojna atomowa to tylko domena war albo chociażby thrash metalowych hordes? Najszybszy w latach ‘80 punkowy zespół bez nazwy (czytaj: Moskwa) udowadnia, że równie dobrze potrafi w nuklearny nihilizm, jak ich oponenci z metalowej sceny. Pacyfizm zaklęty w wojennym utworze. Moża? Można.
Łysy: Pink Floyd “Two Suns In The Sunset” z albumu “The Final Cut” / Harvest, 1983
Wracasz sobie autem z roboty, widzisz piękny zachód słońca we wstecznym lusterku gdy nagle od wschodu niespodziewanie pojawia się drugie, również piękne słoneczko… zagłady. Można w balladowym tonie opowiedzieć o końcu świata? Jeszcze jak! I to wczasach kiedy zimna wojna i wyścig zbrojen trwały w najlepsze, a dosłownie jeden ruch mógł wymazać połowę ludzkiej, niczego nieświadomej, populacji.
Łysy: Eloy „Time To Turn” z albumu „Time To Turn” / Veritgo / Capital Records 1982
Nigdy nie jest za późno, aby zejść ze ścieżki zagłady… Z gatunkiem ludzkim? Niedoczekanie… Nuta dobrze znana, macie ją poniżej…
Łysy: Budka Sulfera „Noc komety”, 1982
„Skąd wziął się śnieg po środku lata? Skąd ten saksofon, który pod czaszką gra?”… cały utwór to sztos nad sztosy. Marek Dutkiewicz wysmarował apokaliptyczną wizję zagłady, a Andrzejczak z Budką Suflera i Urszulą nagrał jeden ze swych najlepszych kawałków ever… „Noc komety” wypada zdecydowanie lepiej niż oryginał wyżej…





