Wydawca: Panzer Battalion Records
Nie znam żadnego przysłowia o przyjaźni polsko – meksykańskiej. Mam za to namacalny dowód takowej.
Mowa tu o splicie, który jakiś czas temu ukazał się dzięki Panzer Battalion Records. Na taśmie zamieszczono utwory właśnie Meksykanów z Light Of Dark oraz rodaków naszych z Deprived. Przyznam, że z niepolską reprezentacją spotkałem się po raz pierwszy dopiero teraz i rozczarowany nie jestem. Goście faktycznie łupią brutalnego deciora, który na moje ucho brzmi jak mieszanka bluźnierstwa spod znaku wczesnego Deicide z brazylijską szkołą napierdolki. Nawet z przewagą tej drugiej części. Szybkie, ostre i bezwzględne ataki, z masakrującą perkusją i riffami wbijającymi się w korę mózgową niczym groty nasączone jadem. Może pod względem produkcji Light Of Dark nie powala, ale przecież to jest kurwa death metal, zresztą aż tak źle nie jest. Numery Meksykanów nie należą do najkrótszych i niestety czasem się zastanawiam, która to piosenka z kolei. O, dalej pierwsza? No niestety, tak bywa. Ogółem jednak, możecie się przyszykować na brazylijskie chłostanie dupy, tyle że w meksykańskim wykonaniu. I o ile się orientuję, to numery z tego splitu znalazły się na poprzednim krążku Light Of Dark. Druga część splitu to Deprived, którzy wrzucili tu numery ze swojej drugiej demówki. Już ją kiedyś opisywałem, więc wyłożę jedynie główne założenia: staroszkolny death metal, w którym pobrzmiewają echa Vader, Immolation czy Asphyx, w większości średnie lub średnio – szybkie tempa, z nienaganną produkcją, niegłupimi riffami. Zasadniczo – jest porządnie i należy czekać na rozwój wydarzeń. Choć szkoda, że na taśmie kapela nie zamieściła
Myślę, że zainteresowani nie będą mieli problemów ze znalezieniem tego splitu. Jeśli lubią dobre death metalowe łojenie – spokojnie mogą sięgnąć po tą taśmę. Oczywiście o ile nie posiadają już tych nagrań.
Ocena: 7/10 i 7/10
Tracklist:




