Skip to main content

Wydawca: Profound Lore

A co to za paskudztwo wyturlało się na powierzchnię? Ano to drugi album deathmetalowców z Left Cross. Dziś promocja, bo na „Upon Desecrated Altars” dostajemy 50% więcej napierdalania, niż ostatnio.

Zgadza się, może i pierwsza płyta była mega krótka, ale za to wyśmienita, jak mawiała pani prowadząca teleturniej „Wielka gra”. Czasami nawet 20 minut wystarczy, żeby zrobić porządny chlew. A tym razem chłopaki ambitnie dojebali 10 minut więcej. Czy wysrali się z pomysłów przed upływem tego czasu i materiał częściowo nie domaga? Tego dowiecie się już za chwilę. Od początku do końca to stara dobra szkoła dudnienia i wymiotu. Dla niektórych na pewno będzie to zbyt monotonne, inni z kolei będą się dobrze bawić, a ja jestem gdzieś po środku, bo owszem, jest to album na jedno kopyto, ale z jakiegoś powodu mam też przy nim zaciesz na mordzie, nawet bez pomocy wysokoprocentowych destylatów. Mi tam w sumie taki monolit odpowiada, tym bardziej, że co jakiś czas przewija się jakiś soczysty motyw, który przykuwa odrobinę uwagi i nagle się okazuje, że właśnie wybrzmiewają ostatnie dźwięki, a ja już siedzę w gotowości na kolejną rundkę. Nowy album Left Cross to kolejny odcinek deathmetalowych „Opowieści z Krypty”. Sprawdza się jako kolejna dawka makabreski, trupiego odoru i wszechobecnego rozkładu.

Jak to mówił Oskar w filmie „Chłopaki nie płaczą”: „Żadnych udziwnień nie będzie, my jesteśmy normalni”. I taki też jest cały ten album. Żadnych udziwnień, po prostu stary, dobry, znany death metal. Tylko tyle, ale ponownie mi to spokojnie wystarczy.

Ocena: 7/10

Pleban
69 tekstów

Newsy

Curimus – nowa płyta

OracleOracle20 marca 2014

Skomentuj