„Co to jest ten Kult Mogił – zapytał Pathologist – bo nazwa brzmi czerstwo.” „Całkiem w porządku granie – odrzekł Oracle – taki dobry, mroczny death metal.”
Bo taka jest prawda. „Demo 2015” to tylko trzy utwory, w zupełności jednak wystarczają jeśli mówimy o pierwszym zapoznaniu się z muzyką Tarnowian. Kurna, nawet nie wiedziałem, że nieopodal Rzeszowa jest taki fajny zespół… Dobra – trzy utwory z tego wydawnictwa brzmią jak zmieszanie Triptykon/późne Celtic Frost z typowo death metalowymi aktami w stylu Necros Christos, Grave Miasma. Mam ja podejrzenia co do osób stojących za tym projektem, bo pod względem klimatu cholernie kojarzy mi się to z Turin Turambar i innymi chorymi kreacjami Atamana, hehe… Nie wiem, czy moje przypuszczenia idą w dobrą stronę, a może tylko pierdolę jak pijak w delirium. W każdym razie death metal proponowany przez Kult Mogił bardzo mi pasuje, w tych swoich mozolnych tempach, z pojawiającymi się tu i ówdzie dziwnymi wstawkami (czy mi się zdaje, czy w „Brief Life, Eternal Glory” pobrzmiewa jakiś akordeon?), chorobliwym klimatem, uczuciem piekielnej duchoty – jakby cmentarna ziemia zaległa Wam na klatce piersiowej, a Wy nie moglibyście niczego zrobić. Ta muzyka przytłacza słuchacza, powoduje, że powietrze zostaje odcięte nowymi
Przyznam, że pierwszy odsłuch nie siadł mi jakoś bardzo – ot, fajne i tyle. Jednak gdy skupiłem się na tym krążku – połknął mnie. Czarna doom/death metalowa dziura zassała i wciąż mieli.
Ocena: 8/10
Tracklist:
01. Dearly Departed
02. Brief Life, Eternal Glory
03. Attired in Rags




