Wydawca: Debemur Morti Productions
Dziś pora na debiutantów z Kryptan. Co prawda, trudno debiutantami nazwać panów Karlstranda, Norrmana i Hogboma, gdyż terminowali oni już wiele lat temu w takich bandach jak Katatonia, October Tide czy Paranorm, no ale patrząc na staż tej kapeli – jest to jednak debiut.
W Kryptan zaś zajmują się całkiem inną muzyką, niż w wymienionych przeze mnie kapelach. Na EPce tej bowiem znajdziemy cztery kawałki (uwaga: łączny czas trwania materiału to dwadzieścia jeden minut i trzydzieści siedem sekund!) black metalu. Nie dajcie się zwieść opisem na Metal Archives – to nie jest żaden atmosferyczny black metal, w każdym razie jest on daleki od tego, co zwykło się określać tym mianem. „Kryptan” to raczej wściekły i szybki materiał, który kojarzy mi się z dokonaniami Dimmu Borgir czy Old Man’s Child. Może mniej tutaj klawiszy (choć jak najbardziej są obecne), jednak szybkość, rozmach, melodie i aranże przywodzą mi na myśl dokonania tych Norwegów. Tylko może nie jest aż tak cukierkowo, jak wskazywały by na to moje porównania. Muzyka Kryptan jest dzika, ale równocześnie wpada w ucho, nie stroni od zwolnień czy całkiem niezłych partii parapetu – jednakże cały kunszt uwidacznia się właśnie w tych dzikich blastach i gwałtownych riffach, które chłoszczą dupę, ale i wpadają w ucho. Słuchając tej EPki budzi się we mnie jakaś taka nostalgia gdy człowiek był gołowąsem i uważał takie granie za ekstremalne i mroczne (na Diabła ogon, jak ja mało jeszcze wówczas wiedziałem o muzyce!). Przy czym Szwedzi skomonowali ten minialbum na tak dobrym poziomie, że słucham go bez cienia zażenowania. Poza tym, kto jak kto, ale Debemur Morti Productions nie wydało by słabego materiału, więc już sama marka labelu stojącego za niniejszą płytką powinna być dla Was jakimś wyznacznikiem. Szkoda jedynie, że okładka jakaś taka bez wyrazu… Dobrze, że choć muzyka się broni.
Bardzo dobry debiut, do tego wywodzący się z gatunku muzyki, który nie jest obecnie jakoś wybitnie bliski memu sercu. Ale to jeszcze tylko wzmacnia efekt pozytywnego zaskoczenia. Przynajmniej w mojej opinii.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| Side A | |||
| 1. | A Giant Leap for Whoredom | ||
| 2. | Bedårande Barn | ||
| Side B | |||
| 3. | Blessed be the Glue | ||
| 4. | Burn the Priest | ||




