Kalmankantaja  HermóðrWydawca: Wolfspell Records

Za oknem słońce, kobiety pokazują coraz więcej ciała, przyroda budzi się do życia, a u mnie co? Po staremu – melancholia, zwątpienie, depresja lekka nawet. Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś…

Bo oto w odtwarzaczu wylądował fińsko – szwedzki split, na którym upust swojemu smutkowi dała Kalmankantaja oraz Hermóðr. Tych pierwszych już raz recenzowałem, więc przejdźmy od razu do rzeczy: tym razem dostajemy dwa utwory, nasycone ponurą atmosferą beznadziei, zwątpienia i marazmu. Snują się powoli, jak senny grzybiarz o piątej nad ranem w lokalnym lesie, a słuchacz czuje niemal fizycznie mgłę, wilgoć i chłód. Fajna sprawa dla osób rozkochanych w takich dźwiękach. Ja tam mazać się nie lubię, acz doceniam twórczość Kalmankantaja, bo panowie nie powodują u słuchacza mimo wszystko depresji z uwagi na marne umiejętności, a wręcz przeciwnie. Smutne melodie wiodą tu prym, klimat człowieka może nie przytłacza, ale jakoś tak odbiera mu trochę nadziei na lepsze jutro, które jak wiadomo było wczoraj. A i słuchania jest nie mało, bo dwa numery równają się dwudziestu minutom muzyki. Ogólnie – jest dobrze. A jak u Hermóðr? Tu sprawa ma się podobnie, tylko że atmosfera jest jeszcze bardziej wisielcza, brzmienie zimniejsze, wokal jeszcze bardziej dołujący. Ogólnie – jeśli Kalmankantaja podkopała Waszą wiarę w pomyślną przyszłość to Hermóðr nie pozostawi żadnych wątpliwości. Tu również mamy dwa numery, również długie, bo pierwszy mierzy czternaście minut, a drugi dziesięć. Monotonna muzyka wprowadza słuchacza w letarg, a promienie słoneczne przebijające się do pokoju tylko nieznacznie go rozpraszając. Jednak jak w przypadku poprzednich wydawnictw od Wolfspell Records nie mogę się zdecydować, czy któraś z części splitu jest lepsza od drugiej. W zasadzie trzymają jeden, porządny poziom.

Zakochani w człapaniu samotnym po lesie – zainteresujcie się tym splitem. Wsadzicie sobie w discmana i możecie szlajać się pośród fauny i flory z większą przyjemnością.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Kalmankantaja – Unohdettu  
2. Kalmankantaja – Varjojen Valtakunta  
3. Hermóðr – Förfallen & Övergiven  
4. Hermóðr – Vredesmod
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj