Skip to main content

Wydawca: Blood & Iron Records

Speed metalowi żołnierze, których ja widuję zazwyczaj na koncertach to mogą co najwyżej do harcerstwa się zapisać, bo ostatnio armia potrzebuje chłopów dobrze zbudowanych, a po drugie – pełnoletnich.

Jednak ci żołnierze tutaj to przynajmniej jeden warunek spełniają, mianowicie pełnoletności. Wspólne manewry pod kryptonimem „Speed Metal Soliders” odbywają ekipy z Portugalii – Inquisitor oraz z Kolumbii, Virgin Killer. Zacznijmy od tych pierwszych, którzy na niniejszy split poświęcili numery z demo „Iron Preacher”. Co tu dużo mówić, mamy do czynienia z klasycznym speed metalem, fajnie tnącym, ni chuja oryginalnym, kiepskim brzmieniowo i upchanym w schodzone już ciuszki lat osiemdziesiątych. Mimo wszystko, taka forma do mnie przemawia. Brzmi to jak skrzyżowanie Iron Angel, Violent Force z trochę bardziej melodyjnym graniem a’la Accept. Wkurzać mogą wyciągane wysokie piski wokalisty – jak ktoś słyszał kiedyś stary speed metalowy album, wie o czym mowa. Pół biedy, jeśli byłoby to raz na jakiś czas, ale gość takim skrzekiem kończy praktycznie co drugi wers, przez co zakrawa to na lekką parodię. Najgorzej to wypada w koncertowym „Evil Soliders” – czasem z kumplem Maryjanem parodiujemy takich wokalistów i wychodzi nam to podobnie, hehe… Mimo wszystko kawałki wpadają w ucho i słucha się ich całkiem przyjemnie, choć orgazmu przy tym nie mam. Drugi zespół, który znalazł się na „Speed Metal Soliders” to południowoamerykański Virgin Killer. Tutaj również mamy kiepskie brzmienie, to tak na początek Wam powiem. I wokalista również nie jest najlepszy, z tym, że akurat maniera jego śpiewu wychodzi tak, jakby typ był pijany i chwilami bełkotał, hehe. W ogóle co kawałek, to gość inaczej śpiewa. Muzycznie nie jest to również złe, może chwilami więcej tu zarania thrash metalu z debiutów Kreator czy Destruction, no ale i wspomnianych już pozostałych zespołów z Niemiec, a nie wiem dlaczego taki „Careless” kojarzy mi się z Vulcano czy Mutilator. No i wydaje mi się, że chwilami zespół najzwyczajniej w świecie fałszuje – uwierzycie, w XXI wieku fałszować!? No ale jednak da się. Zasadniczo również nie słucha się tego tragicznie, jednakże ponownie, nie tryskam słuchając części splitu autorstwa Virgin Killer, która nota bene jest niczym innym jak demówką „Speed metal Merciless”.

Okej, powiem tak, jak zazwyczaj lubię taką muzykę, tak z tą płytą mam problem- niby kanon gatunku jest, ale tutaj to wszystko jakoś tak nie do końca mi wchodzi. Nic nie pamiętam na sam koniec, więc to dodatkowy minus. Podejrzewam, że jest to split tylko i wyłącznie dla ludzi pojebanych na punkcie speed metalu. I niczego innego.

Ocena: 6,5/10 i 6/10

Tracklist:

1. Inquisitor – Awakening Souls
2. Inquisitor – Grinders and Anvils
3. Inquisitor – Evil Soldiers
4. Inquisitor – Speed Metal Legions
5. Inquisitor – Iron Preacher
6. Virgin Killer – Next to the Metal Gods
7. Virgin Killer – Careless
8. Virgin Killer – Virgin Killer
9. Virgin Killer – No Time to Lose (Overdose)
10. Virgin Killer – Ready to Kill
Oracle
17138 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj