Wydawca: Old Temple Records
Po wczorajszej pijatyce coś nie mogłem się dobudzić przez dość długi czas. Potrzebowałem pierdolnięcia. Zapewniło mi je chilijskie Inferis.
W sumie to mi tak przydupczyli, że mi się cyferki w peselu poprzestawiały – nie słyszałem wcześniej dokonań tego zespołu, ale słyszę, że wiele straciłem. Płyta nosi tytuł „Obscure Rituals of Death and Destruction” i doskonale oddaje on zawartość muzyczną. Piekielnie intensywny death metal, niosący zniszczenie i śmierć to dokładnie to, co słyszę na tym krążku. Inferis tworzy muzykę, która może się trochę kojarzyć ze sceną brazylijską w postaci Krisiun, Abhorrence czy Rebaelliun, a dodatkowo całość podlana jest mrocznym, ciężkim brzmieniem. Praktycznie brak tutaj jakichkolwiek zwolnień (wyjątkiem jest instrumentalny „Leviathan’s Dream”, bardzo wręcz spokojny), rzężące gitary napędzane bezlitośnie wybijanym rytmem perkusji suną jak zaciężna armia, po drodze paląc, gwałcąc, niszcząc i dechrystianizując wsie i miasta. To nie jest muzyka do filozofowania, Inferis został stworzony, by zabijać swoimi dźwiękami, co oczywiście im się udaje. Dodatkowo na „Obscure Rituals of Death and Destruction” czuje się pierwiastek szaleństwa i dzikości, charakterystyczny dla południowoamerykańskich zespołów. Jednym słowem – miód dla mych uszu.
Jako, że Inferis został wydany przez Old Temple Records, w Polsce nie będziecie mieli problemów z zakupem tej płyty. A warto wydać na nich te kilka złotych.
Ocena: 8/10
Tracklist:




