Mam ci ja problem, bo nie wiem, czy dostałem promo w tak chujowej jakości, czy to Hod olał kwestię produkcji, ale dźwięk kuleje, a chwilowo jakby falował – tak jak przy wciąganej, kiepskiej jakości taśmie.
Ale może to zabieg celowy, wszak Hod nie zajmuje się nowoczesnym graniem, a starym i śmierdzącym metalem. Co wychodzi im naprawdę pierwszorzędnie. Dobrze, że panowie w końcu coś wydali, bo ich debiutancki krążek bardzo lubię. Jak ktoś nie pamięta, albo nie wie, Hod eksploruje wyeksplorowane już obszary death/black metalu, ale robi to na tyle dobrze, że nie mam żadnych uwag – kawałki są mocne, agresywne i śmierdzące siarką. Każdy z trzech numerów zawartych na „The Uncreated Demo” to osobna apologia Rogatego i osobiście naprawdę dziwię się, że ktoś może nie lubić muzyki Hod. to jest taka esencja prawdziwego metalu, z rogami, gwoźdźmi, łańcuchami – mocno zalatuje mi to sceną australijską, ale również i w dużym stopniu twórczością Angelcorpse. I gdyby nie to brzmienie kulejące, byłoby jeszcze lepiej. No ale czekam na nowy krążek, zobaczymy co tam spłodzą, bo demówka wyostrzyła mój apetyt.
Szkoda, że to tylko trzy utwory, bo po takiej dawce przemocy człowiekowi chce się więcej. Nie pozostaje nic, tylko czekać.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Beneath the Mountains of the Scorpion | ||
| 2. | I Am Destroyer | ||
| 3. | When the Ghouls Feed |




