Skip to main content

Wydawca: Godz ov War Productions

Czekałem na ten album, bo Hell’s Coronation to jeden z moich faworytów, jeśli chodzi o krajową scenę black metalową, a i poza granicami nie ma wielu zespołów, których słucham równie chętnie.

I nareszcie jest – po doskonałej EPce „Silver Knight Mystycism” (w międzyczasie był jeszcze split, którego nie słyszałem) z pełniakiem wjeżdża ekipa z Pomorza. I wjeżdża tak, że nie mam pytań. Black metal najwyższej próby. To już dawno przestał był zespół wzorujący się na wczesnym Samael. Fakt, mamy tutaj wolne tempo, ponurą, smolistą atmosferę, zimny klimat. Ale śmiem twierdzić, że Hell’s Coronation wypracowali własny, rozpoznawalny styl. Choć chwilami przyznam się – moje skojarzenia wędrowały ku Cultes des Ghoules. Szczególnie w kwestii wokalu, ale też generalnego odbioru tej muzyki. W jakiś sposób osoby, które jarają się wspomnianym zespołem mogą się zainteresować twórczością Hell’s Coronation, o ile oczywiście jej nie znają. Wisielcza, nawiedzona aura „Transgression of a Necromantical Darkness” w jakimś sensie pokrywa się z tym co możecie usłyszeć na krążkach Marka. Ale – w mojej opinii zestawiając ostatnie produkcje obu zespołów to właśnie Hell’s Coronation wypada lepiej.

Na najnowszej płycie Pomorzan dostajemy sześć numerów, wszystkie dość długie – najdłuższy na płycie to „From His Blood”, zamykający się w prawie dziewięciu minutach. Ale możecie wziąć moje słowa za dobrą monetę – nie ma tu ani sekundy nudy, mielizny,  usilnego przedłużania. Za muzykami stoi Diabeł i on im dyktuje każdy dźwięk, jaki słyszycie na „Transgression of a Necromantical Darkness”. Inaczej nie wyszedłby im taki album, jak ten, którym delektuję się od jakiegoś już czasu. Takiej płyty nie nagraliby nagle oświeceni na black metal neofici – każda minuta, jaką spędzacie z Hell’s Coronation udowadnia Wam, że ten duet na black metalu zjadł zęby – swoje i te pochodzące z wykopanych czaszek.

Czy to najlepszy black metalowy album, jaki dane mi było usłyszeć w tym roku w black metalu? Jest możliwym. Czy pierdolę, bo przecież wyszło pewnie z tuzin lepszych rzeczy? Nie wiem, sprawdź sobie „Transgression of a Necromantical Darkness” i sam sobie odpowiedz.

Ocena: 10/10

Oracle
17033 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj