Wydawca: Helter Skelter Productions

Z trzecim albumem powraca z samych piekieł Hellfire Deathcult. Jak spisali się na nim chicagowscy piewcy śmierci, bluźnierstwa i chaosu? Sprawdziłem i powiem Wam tak…

No nieźle. Każdy kto nie miał przyjemności obcowania z ich morderczymi black/death metalowymi ejakulacjami, a w jakiś sposób ciągnie go do sceny Ross Bay powinien czym prędzej nadrobić ten stan rzeczy. Gruzowaty i szybki przyczerniany death metal jest w zasadzie tym, co powinno przyciągnąć uwagę każdego, kto w czarnych okularach i kapturze popierdala nocą przez lokalny cmentarz z włączonym Upadłym Aniołem Zagłady na słuchawkach. Nic Was tu nie zaskoczy z jednej strony, a z drugiej – to chyba jeden z najbardziej konserwatywnych odłamów metalu w ogóle, więc nie wiem czy właśnie tego powinniście oczekiwać. „Al nombre de la muerte” to trzydzieści pięć minut hołdu dla war metalowych tuzów, choć chwilami łapię się, że jednak czegoś im jeszcze odrobinę brakuje, pomimo całej brutalności przekazu tej muzyki. Jedenaście numerów jednak przelatuje szybko i niejednokrotnie zdarzało mi się włączyć replay, więc nie jest chyba tak źle. To znaczy jest źle, ale tak ma być.

No to szybko poszło. Generalnie, jeśli na przykład wróciliście właśnie z Byczyny i mało Wam muzycznego wpierdolu, możecie śmiało sięgać po najnowszą propozycję Hellfire Deathcult.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Grand Invocation ov Black Death
2. Consumed by the Eternal Darkness ov Death
3. Devoted to the Order ov the Black Light
4. Within the Depths of the Godless Void
5. Divinity’s Damnation
6. Blessed by the Ritual Fires
7. Goddess of the Abyss
8. Beneath the Black Moons Incantation
9. Ritualistic Sacrifice ov Sacred Blood
10. Black Plague Apocalypse
11. As Above, So Below…Reign ov Luciferian Light
Oracle
19341 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj