Wydawca: Nuclear War Now! Productions / New Era Productions
Belgijskie Heinous poznałem w 2019 r., gdy przypadkiem natknąłem się na ich demko. Dwadzieścia minut szalonego black metalu, który z jednej strony miał w sobie tę nieokiełznany obłęd podziemia, z drugiej czuć było, że przyłożono się do tego. Potem jakoś o nich zapomniałem, by natknąć się na ich tegoroczny matex, który z początku mnie lekko odpychał, by w końcu jednak siąść na całego.
„Ritual, Blood And Mysterious Dawn” jest pierwszym oficjalnym pełniakiem Heinous, choć wcześniej, poza demkiem, wydali jeszcze kilka kompilacji oraz Epkę. Tym, którzy kojarzyli wcześniejsze dokonania Belgów spieszę donieść, że nadal jest zajebiście, ale inaczej być nie mogło. Wszak hord tworzy ekipa weteranów znanych choćby z dojebanego Possession, Slaughter Messiah, czy Demoncy, co samo w sobie jest gwarantem solidnej dawki czarnej sztuki. Kiedy umilknie prolog, dość pocieszny swoją drogą, jesteśmy zmiażdżeni straszliwą kawalkadą czarciej kakofonii, która łapie za pysk i nie puszcza do samego końca, a z niej należy wyróżnić trzy elementy, które znacząco wpływają na doznania soniczne. Przede wszystkim wokal, który brzmi, jakby nagrywano go w jakichś opuszczonych ruinach przy świetle księżyca oraz pochodni. Zdzierający gardło P.F Hraesvelg brzmi, jakby specjalnie, na potrzeby nagrania, wyrwali go z piekła i zmusili, by wydawał z siebie najbardziej potępione dźwięki. Niepojęte. Kolejny element, to gitary. Serio, co kawałek, to jesteśmy chłostani pysznymi riffami, a do tego wjeżdża smaczna solóweczka. Nie chwyta może tak za serce, jak te w tegorocznym Gniewie (jeśli nie znacie, to trzeba koniecznie nadrobić!), ale doskonale wpasowuje się w klimat płyty oraz budzi uznanie. Ostatnim są klawiszki. Serio, gdyby obedrzeć Heinous z plumkania, to mielibyśmy jedynie mocnego średniaka, a tak jest solidne pierdolnięcie z toną klimatu. Perkusja jest poprawna, ale mam wrażenie, że została zepchnięta na dalszy plan, podobnie z basem (choć i ten ma swoje momenty), ale może to i dobrze. Te trzy wspomniane wcześniej przeze mnie elementy robią wystarczająco dużo, by wzbudzić uznanie w sercu maniaka.
Konkludując, tegoroczny wyziew Heinous wart jest polecenia. To kawał bardzo dobrego kultu Diabła ze sporą dozą klimatu, gdzie dopieszczono najważniejsze elementy, nie zapominając jednak, że nadal ma to być podziemie.
Ocena: 7/10
Lista utworów:
1. Prologue
2. Ritual, Blood And Mysterious Dawn
3. Eternal Curse Of The Knights
4. Last Days Of The Apostates
5. Seven Sins Of The Light
6. Unholy Fate
7. Cursed King’s Death
8. Epilogue




