Wydawca: L.A. Rios Survivor Records
Są sobie takie kapele, co pykają sobie tę ukochaną przez siebie muzykę przez kilkadziesiąt nawet lat bez większych ambicji wyjeżdżania w trasy, zdjęć na okładce „Rolling Stone” i tak dalej. Mam wrażenie, że należy do nich taki właśnie Hammer.
Goście co prawda grają sobie dopiero od jakichś kilkunastu lat, ale w ich muzyce czuje się, że nie chodzi im o wybicie się, tylko o przyjemność. A z grania i słuchania takiej muzyki jak na „No Reason” rzeczywiście płynie czysta przyjemność. Złożona z czterech numerów Epka opiera się bowiem na czymś co wszyscy lubimy – rock’n’rollowym luzie. Dostajemy bowiem od tych Włochów dużo wpływów Rose Tattoo, AC/DC, Led Zeppelin, Guns’n’Roses czy bardziej heavy metalowo – hard rockowych aktów jak Twisted Sister na przykład… No wiecie wszystkiego tego przy czym dobrze się bawicie po kilku piwach, gdy opada maska srogiego metalowca i po prostu czujecie, że muzyka przepływa przez Was na wskroś. „No Reason” taki właśnie jest – cztery numery: jeden całkiem nowy, dwa kawałki live i jedna nowa wersja starego utworu (ten ostatni ma najwięcej bluesrockowych wpływów). Nic wyszukanego, ot proste, rock’n’rollowe granie i jedyne co Was może mierzić to nazbyt skrzecząco-piskliwy wokal, ale to już kwestia gustu.
Ja przy Hammer się dobrze bawię. I zauważam, że mam tak – puszczam sobie Hammer, a potem prawem serii przechodzę do klasyków, z których Hammer czerpie. Więc reakcja prawidłowa.
Ocena: 7/10
Tracklist:
01. No Reason
02. Lost COntrol
03. You Aren’t Ready
04. One is a Bitch, One is a Witch





