Wydawca: Deformeathing Productions

Kolejny zespół, który doczekał się premiery debiutanckiego albumu po dwudziestu kilku latach od powstania. Czy wytrwałość popłaca? Czy odnaleźli się w całkiem innej rzeczywistości? Czy mam ochotę na pączka?

Tylko w jednym przypadku moja odpowiedź brzmi „nie”. I na szczęście dla Grin, dotyczy ona mojej chęci na pączka. W dwóch pozostałych przypadkach odpowiedź jest raczej twierdząca. „Gnosis” to solidna dawka masywnego… no właśnie… Masywnego death/thrash metalu? Raczej nie. Tylko thrash metalu? Na pewno nie. Post – thrash metalu? A jest w ogóle coś takiego? Muzyka Grin jest cholernie eklektyczna, przez co nie jest łatwa w odbiorze. Czasem słychać w niej jakby zbrutalizowaną wersję wczesnego Machine Head, pokręcenia a’la Voivod, a czasem aż się roi od dysharmonii, no i od wpływów takich zespołów jak Gojira, Fear Factory i im podobnych. Nie jest mi z nimi po drodze, i pewnie taki jest też powód tego, iż pierdoliłem się z tym krążkiem od bardzo długiego czasu, zabierałem się za niego jak tyranozaur za pościelenie łóżka i nie wiedziałem z której strony go ugryźć. To nie są moje dźwięki, choć chwilami faktycznie ma to wszystko pierdolnięcie. Przy czym mój gust został przez Szatana stworzony chyba do innej muzyki i dlatego przyznaję, że Grin na dłuższą metę mnie męczy. Z drugiej strony zawsze mi się wydaje, że taki jest cel zespołów parających się takim graniem – wymiąć słuchacza i wykręcić na drugą stronę. Jeśli tak, Grin się udało.

Powtórzę na koniec – to solidny album o bardzo złożonej naturze. Jako taki właśnie średnio mi podchodzi i nie mogę z nim wytrzymać dłużej niż jedno przesłuchanie. Ale wiem, że są tacy, którzy łakną takich dźwięków jak kania dżdżu. Endżoj.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Prologue
2. Universal Antidote
3. Burnt by Life
4. Gnosis
5. Rust on My Fingers
6. Need to Be a Human
7. Eyes of the Creators
8. Simon Magus
9. Turn Off My Brain
10. Mental Hole
11. Even for a Moment
Oracle
19433 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”Recenzje

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”

OracleOracle20 października 2026
Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026

Skomentuj