Wydawca: Despise The Sun Records
Grave Desecrator powrócił. Co prawda nie z nowym rozpierdolem, lecz z rozpierdolem raczej wiekowym. Ale to nie ważne, dobry rozpierdol nie jest zły.
Bo, proszę ja Was, Brazylijczycy bezczeszczą groby już od dekady. I uczcili ten fakt wypuszczając kompilacyjną płytę „Deathspells Rising”. Ale nie będzie to zwykłe „best of”, a zbiór ich trudnodostępnych nagrań. Całość rozpoczyna debiutanckie demo zespołu – trzy numery zebrane pod szyldem „Demo 01”. Osoby zaznajomione z późniejszą dyskografią kapeli mogą się lekko zdziwić, gdy usłyszą te trzy kawałki – nie jest to jeszcze bluźniercze granie, z jakiego obecnie słynie Grave Desecrator, więcej tu stricte black metalowych wpływów z Norwegii oraz wczesnego Bathory. Cóż, szczerze mówiąc, nie jest to złe, ale na pewno dalekie od rzeźni, jaką obecnie serwują nam Brazylijczycy. Po tych utworach dostajemy strzały z „Cult Of Warfare and Darkness”, na których osnową jest wciąż black metal, ale czuć już, że zespół przypomniał sobie o korzeniach brazylijskiego metalu, więc chwilami przebijają się tu echa Sarcófago czy wczesnej Sepultury. I po raz pierwszy na tym krążku pojawia się nam masakrujący wszystko kawałek „Holocaust”! Ale to tylko dwa kawałki, po nich następuje kolejne cięcie po skórze za pomocą dwóch numerów z próby (w tym ponownie „Holocaust”), zaś obowiązki gardłowego przypadły tutaj F. Mordorowi. Ale mamy tutaj już to mordercze brzmienie, z którego obecnie słynie Grave Desecrator, zaś brazylijskie korzenie są już wszechobecne. Kurwa, pięknie to wszystko brzmi! To znaczy, paskudnie, ale jakże przy tym prawdziwie! Po nich dostajemy jeszcze większą porcję numerów z próby. No, słychać, że kapela nagrała je na jedną gitarę, całość nie brzmi już tak wyśmienicie jak poprzednie rehy, jednak wciąż czuć tu piekielne opary prawdziwego metalu. Wszystkie te kawałki znalazły się zresztą później na debiutanckim albume zespołu, „Sign Of Doom”, jednak zarekestowane już z Butcherazor’em za mikrofonem. Macie więc szansę skonfrontować obu wokalistów. Na samo koniec kapela częstuje nas coverem Bathory oraz kawałkiem live w obecnym składzie – czyli rzeczą całkiem świeżą. Okej, tyle opisu muzyki, a jak to się ma do słuchania? Ja, który uwielbiam dokonania Grave Desecrator, słucham tego krążka regularnie i z olbrzymią, piekielną satysfakcją. Myślę, że ci z Was, którym nieobce jest pojęcie „prawdziwego kurwa metalu” podzielą moją opinię na temat „Deathspell Rising”.
Jako, że to składak, oceny nie będzie. Wyznawcy Diabła na brazylijską nutę powinni jednak czym prędzej zaopatrzyć się w ten album. Nie widzę innej opcji!
Tracklist:




