Dobra, a teraz pierwsza płyta z kilku które przyszły do mnie w jednej paczce. I szczerze to na początku myślałem, że przez jakiś przypadek, bowiem Chaos Vault w gruncie rzeczy traktuje jednak o muzyce innej wagi gatunkowej.

No ale wziąłem pierwszą płytę z wierzchu, którą był album zespołu Garaż. No i weź tu wyczaj, czytelniku, czym się będzie parał taki Garaż. Płyta zatytułowana jest „Inny Świat” i składa się z dziesięciu numerów. W gruncie rzeczy mamy do czynienia po prostu z rockiem. Może gdzieś tam chwilami ocierają się muzycy o hard rocka, czasem o jakieś bardziej alternaytwno – grunge’owe granie z Seattle, o Faith No More, a  czasem o bluesa – Garaż chyba gra muzykę, której słuchali gdy powiedzmy mieli po naście czy tam dwadzieścia kilka lat i które to czasy akurat przypadały na lata dziewięćdziesiąte, szczególnie pierwszą połowę. I powiem Wam, że w zasadzie powinno mnie ta cała koncepcja jakoś odrzucić z marszu, bo to po prostu nie moja bajka i Wasza pewnie też nie, no chyba że równie często co po Kejosa to sięgacie po „Teraz Rock” czy inny „Magazyn Gitarzysta”. Ale jakoś tak wrzuciłem sobie ten płyt do odtwarzacza i poświęciłem mu parę godzin i dochodzę do wniosku, że nie ma tragedii. Przede wszystkim szacuneczek, bo myślałem, że w Garażu to grają jakieś małolaty, a tu kolesie tak powiedzmy starsi ode mnie i to pewnie o dekadę, którzy niemniej jednak dają radę, bo „Inny Świat” brzmi jak nagrany przez dwudziesto – trzydziestolatków. Całość fajnie brzmi i ma szansę się obronić jako niezobowiązujący podkład pod jakieś piwko i jedzonko przy nieformalnym spotkaniu – tak, żeby sobie w tle leciał, nie odciągał uwagi od spotkania, a równocześnie nie wkurwiał. Przynajmniej ja to tak odbieram. Plusem jest też to, że wokalista nie męczy buły, nie sili się na nadmierny artyzm w swoich wokalach. Może to dalekie skojarzenie, ale jakoś tak kojarzy mi się jego barwa z młodym Vedderem czy Jeffem Guttem. Są na tym albumie utwory lepsze i gorsze, moim osobistym faworytem jest chyba „Moja Kraina” – kawałek nieco lżejszy od pozostałych, może i melodyjniejszy, ale właśnie z takim fajnym blues/rockowym podejściem do tematu, osadzony mocno w klasyce. Więcej takich następnym razem i będzie całkiem fajnie.

Nie wiem, czy Was zachęciłem powyższą recenzją. Jeśli dajecie szansę po prostu fajnemu graniu z lat dziewięćdziesiątych, będącemu wypadkową rocka, hard rocka, grunge’u – to możecie sobie sprawdzić „Inny Świat”. Jeśli raczej poświęcacie się ekstremie to ten album faktycznie jest dla Was innym światem i wówczas raczej odradzam.

Ocena: 6/10 (ale z plusem)

 

Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj