Wydawca: Dunkelheit Produktionen

Ale mi się gratka trafiła: split dwóch kapel z Sri Lanki i to takich, które twierdzą ze grają Black Metal. Zawsze rozpierdalała mnie wizja tego jak w takich krajach to wszystko wygląda: typy latają w corpse paintach miedzy palmami nad błękitnym morzem …?

Kurwa nie widzę tego, ale jak słychać na splicie Funeral Heaven z Plecto Aliquem Capite zatytułowanym „Astral Mantras of Dyslexia” jest to możliwe. Pierwszym, co przykuło moją uwagę była okładka delikatnie rzecz ujmując niezbyt Black Metalowa… Ale po kolei: Cześć Funeral Heaven rusza z kopyta prawie dwunastominutowym intrem. W sumie nie wiem co to jest, ale można założyć, że coś w rodzaju muzyki rdzennych mieszkańców tego kraju. Trochę to długie i nie wiem jak się to ma do idei Black Metalu. Przebrniecie przez tą część już jest sporym wyzwaniem a dalej jest jeszcze ciekawiej… Generalnie mamy do czynienia z dość prostym w formie depresyjnym Black Metalem, ale z różnymi ciekawymi instrumentami, których zidentyfikować nie potrafię. Dziwne to strasznie i dość ciężkie w odbiorze… Sporo tu zamieszania i nie do końca pasujących mi dźwięków. Jakoś to miejscami nieskładne, słychać tu nieład, ale nie licząc intra to w sumie daje radę… Postaram się krótko podsumować tą cześć: intro pomysłowe, ale megadługie, pierwszy kawałek nudny, ale drugi jest intrygujący i myślę, że mimo wszystko warto zobaczyć, co ciekawego czci się w kniejach Sri Lanki. Ale to jeszcze nie koniec tego materiału, bo teraz przechodzimy do części zajętej przez kapele o nazwie Plecto Aliquem Capite (cokolwiek to znaczy). I tu sytuacja analogiczna jak w pierwszej części: rozpoczyna się tym razem od czterominutowego intro, również w stylu etnicznym, a potem dostajemy podobnie skondensowana dawkę – tym razem depresyjnego Noise Black Metalu. Jednak Plecto Aliquem Capite kombinuje nieco w inna stronę. Nie ma tu już rdzennych melodii, a jest raczej chaos. Tak – chaos to najlepsze słowo, które może wyrazić to, co dzieje się w kawałkach Plecto Aliquem Capite. Wrzaski, krzyki, piski, pojękiwania i mnóstwo innych dźwięków, prawdopodobnie pozbawionych jakiegokolwiek znaczenie. Wszystko to na pierwszym planie, a w tle bezlitośnie młócąca perkusja (coś mi się zdaje, że elektroniczna) i zajebiście gęsta warstwa gitar i basu. Istna ściana dźwięków, jak dla mnie to za dużo w tym hałasu a za mało muzyki. Ale jak ktoś tak pojmuje sztukę to niech tam sobie pojmuje, ja niestety nie do końca mogę to poprzeć.

I teraz pojawia się dylemat: kupować czy nie kupować, zedrzeć z neta czy nie zedrzeć. Jest to miejscami nawet ciekawie, ale czy z czystym sumieniem mogę to polecić? Nie!


Ocena:  6/10 i 4/10

Tracklist:

1. Funeral in Heaven – Transmigrations into eternal submission (of altered consciousness)
2. Funeral in Heaven – Bandhana (Gatahaththey kathaa wasthuwa)
3. Funeral in Heaven – Buddhang Saranang
4. Plecto Aliquem Capite – Lament
5. Plecto Aliquem Capite – Stoned Guru Ramblings
6. Plecto Aliquem Capite – Cemetary of the deep
7. Plecto Aliquem Capite – Crestfallen: Immolating Shakthi
Pathologist
1174 tekstów

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj