Wydawca: Defense Records
Okazało się moi mili, że ja już kiedyś recenzowałem płytę Formis. W ogóle tego nie pamiętałem. Nic dziwnego, skoro dałem jej 5/10. Nie mam dobrych wieści dla sosnowieckiej grupy – nie przewiduję, że będę pamiętał „Pogromcę” w przyszłym roku.
Bo to po prostu nie jest mój typ metal muzy. Mało tego, wydaje mi się, że mam uczulenie na takie granie. Wiecie, nowocześnie brzmiący death/thrash metal z dużą dozą melodii. Jakbyście zmiksowali nowe płyty Testament, Sepultury, Exodus, Machine Head, Decapitated i dodali do tego sporo melodii w stylu ostatnich wydawnictw… czy ja wiem, Frontside? Niby to ma być wściekłe, niby agresywne, a jak słucham to mi się co najwyżej ziewa. Odpicowane brzmienie, takie ładne i ugłaskane nie pomaga w odbiorze tej płyty. No i ten specyficzny typ zaaranżowania wokali – najpierw skrzeczący, thrashowy. Potem mocno rockowo – krzyczący, a tu i tam głeboki growl. Ni kurwa przypiął ni przyłatał. Kuriozalnie wypadają wokale w utworze „Bunkier”, gdzie wokalista pozwala sobie na większy, ekhm… luz? No niestety, wypada to źle. A teksty… No cóż, jak Wam powiem, że są po polsku to sami dośpiewajcie sobie resztę. Okładka przywołuje lata świetności Jacka Wiśniewskiego i fabryki front coverów do płyt wydawanych razem z „Thrash’em All”. Swoją drogą, jeśli ten periodyk jeszcze by się ukazywał, to „Pogromca” mógłby spokojnie zostać przyklejony do jego okładki. Tylko, że Kmiołek nie pozwoliłby im na polskie teksty, więc podejrzewam, iż album zatytułowany byłby „Conqueror”. I dziś sprzedawaliby go na grupach po dziesięć złotych….
No w ogóle nie siedzi mi to granie. Zdarza się i tak. Spoko, ktoś tam pewnie ten album kupi i spędzi przy nim miły czas. Ja dziękuję, wolę inny kaliber muzyczny.
Ocena: 4/10
Tracklist:
1. Zmierzch
2. Gargulec
3. Bunkier
4. Czergid
5. Pogromca
6. Ostatni oddech
7. Antysymbiont
8. Pokutą będzie śmierć
9. Przeklęty
10. Brzask




