Wydawca: I, Voidhanger Records

Nieznany mi wcześniej Forlesen kręci się w moim odtwarzaczu od jakiegoś już czasu, a ja się zastanawiam, czy wyrobiłem sobie nareszcie o nim zdanie czy nie. Chyba tak, więc już najwyższa pora, żebym się nim z Wami podzielił.

Szczególnie, że pora jakby idealna dla takiej muzyki. Forlesen bowiem porusza się w klimatach doom metalu, post metalu, post rocka, ambientu, folka – długo by wymieniać. Na pewno olbrzymią rolę grają tu emocje – one wypełniają ten album w zasadzie po brzegi. W trzech utworach z czterech zawartych na tej płycie sprawdza się to bardzo dobrze. Szczególnie w dwóch pierwszych – niemal dwudziestominutowym „Strega” oraz krótszym o cztery minuty „Black Terrain”. Zespół bardzo swobodnie przechodzi w nich od delikatnych, lekko melancholijnych momentów, do ciężkich doom metalowych uderzeń. Podoba mi się to. Do tego dwa czyste wokale, damski i męski, bardzo dobrze się uzupełniają. Po tych dwóch kawałkach natomiast nastaje numer „Harrowed Earth”, który totalnie wybija mnie z nastroju – Forlsesen atakuje tutaj szybkich i drapieżnym black metalem w początkowej części. Nie pasuje mi to ni cholery i rozbija spójność „Black Terrain”. Mniej więcej dopiero w połowie tego dwunastominutowego krążka tempo zwalnia, ciężar osiada mocniej i Forlesen powraca na tory, w których według mnie sprawdza się najlepiej – muzyki posępnej, kiedy indziej zadumanej, ciężkiej, smutnej. Akurat końcówka tego kawałka brzmi mocno apokaliptycznie z uwgai na przesterowane, sunące wolno gitary, by płynnie przejść w zamykający całość „Saturine”, który trwa osiemnaście minut. A im dalej w ten numer, tym robi się on coraz spokojniejszy, coraz smutniejszy, chwilami przynosząc mi na myśl noir jazzowe zapędy. I w tej odsłonie również podoba mi się to, co słyszę. Niestety, cały czas uwiera mnie ten niepasujący do niczego wybuch agresji, o którym wspomniałem kilka linijek wyżej. Jakoś tak nie do końca mi to pasuje i siedzi mi w świadomości przy każdym odpaleniu tego albumu, że ten moment nastąpi i znów rozjebie mi przyjemność ze słuchania dźwięków Forlsesen. Gdyby nie on, ocena byłaby zdecydowanie wyższa.

Ale oczywiście zachęcam do sprawdzenia „Black Terrain” – czyli dwójeczki Forlsesen. Nie jest to zespół bardzo popularny, ale liczę, że kilka osób zachęcą moje słowa i dadzą szansę tej muzyce. Warto.

Ocena: 7/10

1. Strega

2. Black Terrain

3. Harrowed Earth

4. Saturine

Oracle
19310 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026
Mordhell „Nekro Desecration”Recenzje

Mordhell „Nekro Desecration”

BartBart9 września 2026
Archgoat „Nightbringer, Lightbringer”Recenzje

Archgoat „Nightbringer, Lightbringer”

OracleOracle4 września 2026

Skomentuj