Skip to main content

Wydawca: Owlripper Recording

„Na tym albumie najbardziej podoba mi się okładka.” Gdy tak rozpoczyna się recenzja to możecie się domyślać, że dziś nie będzie chwalenia.

Ano nie będzie. Forcefed Horsehead bierzemy dziś na tapet. Pewnie tak samo dobrze znaliście wcześniej ich muzykę jak i ja, czyli wcale. Nie wiem, czy to co zaraz napiszę, zachęci Was do lepszego poznania twórczości tych Amerykanów.

Przede wszystkim – naciąłem się na łątkę „death metal”. Bo nie określiłbym tego co słyszę na „Monocerous” death metalem sensu stricte, choć jakiś tam budulec z tego gatunku został użyty. Może i mocny, niemniej jednak przeciętny fan Entombed czy Morbid Angel uznałby to za obrazę. Muzyka z tej płyty o death metal mocno się ociera, ale równie mocno o inne gatunki – deathcore z jednej mańki, sludge z innej, crust w dużej ilości, a są momenty, gdzie zajeżdża mi to grungem, tylko takim w chuj brudnym. Co nie zmienia faktu, że nie kupuję tej muzyki w wykonaniu Forcefed Horsehead. Może i jestem – jakby chciał pan z Ukć – twardogłowym prawdziwkiem, a może po prostu mam dobry gust, hehe. W każdym razie rozstrzał stylów na tej płycie mnie drażni. Zbyt dużo tutaj tych core’owych momentów, które może gdzieś indziej by mi nie przeszkadzały. Poza tym, całość rzeczywiście brzmi dość nowocześnie i jakoś mi to nie leży. Wokal też mało death metalowy, raczej typowy, rozwrzeszczany – wypisz, wymaluj hardcore’owy. W muzyce śmierci mi to nie pasuje, jakby napierdalali stricte pod jakiś nowojorskich rozbójników na pewno sprawdzałoby się lepiej.

No i okładka. Okładka jest rzeczywiście fajna – jeśli czyta nas ktoś niewidomy, to przedstawia ona prawdopodobnie fotografię – czaszkę pokrytą chyba pleśnią albo jakimś białym nalotem oraz chyba robakami, z czoła zaś wyrasta róg – również pokryty białym nalotem i czymś tam jeszcze. Wyszło nieźle.

No to jak – zachęciłem Was?

Ocena: 6/10

Oracle
16667 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bitterness
Newsy

Nowy album Bitterness

OracleOracle28 marca 2020

Skomentuj