Wydawca: Hellthrasher Productions

Nie znacie? Nie dziwię się, bo o tej kapeli próżno szukać jakichkolwiek informacji… A może to Bartek podnajął jakichś znanych muzyków, zapłacił za nagranie krążka pod wymyślonym szyldem i teraz będzie zbijał kokosy na tym kulcie, hehe? Wszak wiadomo, że mało jest równie dochodowych rzeczy, co metalowa wytwórnia.

Dobra, koniec z żartami, bo „Beyond Salvation” kręci się u mnie od kilkunastu tygodni i czas skreślić kilka zdań o Flagellated Seraph – black metalowej kapeli ze Szwecji. Zaczyna się od nawiedzonych klawiszy, myślę sobie – pojedziemy w klimaty Denial Of God. Ale nie, dalsza cześć albumu kojarzy mi się bardziej z dokonaniami Dissection na przykład lub greckiej sceny – zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię wokali, bo te dość mocno kojarzą mi się z barwą głosu Stefana z Varathron – bardzo dobrze! Zresztą, jak już wspomniałem, muzycznie również jest to zbliżone do sceny tamtych rejonów, choćby taki „I Am the Flame”, zwłaszcza we fragmentach z szeptem… Przez ten szept można by pomyśleć, że mamy tu jakieś wolne momenty – owszem są, ale nie występują zbyt często, bowiem większość muzyki z „Beyond Salvation” jest zagrana w dość szybkim tempie. Mamy tutaj też niemało bardziej melodyjnych fragmentów, zwłaszcza w dziewięciominutowym „Redeemer of Nothingness”, które to nosi w sobie chyba najwięcej inspiracji Dissection. Dobra, a czy podoba mi się ta płyta? Owszem, podoba mi się, choć w pewnych fragmentach Flagellated Seraph lekko się zapętla i osobiście się podówczas trochę nudzę. Nie ma tego wiele, no ale dość, żeby zapadło mi w pamięć. Poza tym, to naprawdę porządny krążek.

W Hellthrasher Productions nie ma wielu kapel black metalowych, ale te co są, dupy nie dają. Flagellated Seraph wpisuje się w tę konwencję, więc mogę polecić Wam ten krążek. Choćby na spróbowanie.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Remeniscence of the Serpent
2. He Who Bears the Mark
3. Beyond Salvation
4. I Am the Flame
5. Redeemer of Nothingness
6. Casus Belli

 

Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj