Skip to main content

Trafiła do mnie jakiś czas temu debiutancka EPka zespołu Ferment. I tak sobie słuchałem i słuchałem i ostatecznie stwierdziłem, że to jest zajebisty materiał i ciekawe kto za nim stoi. I się okazuje, że koleś, który działa również w innym świetnym zespole – Poroniec. I wszystko stało się jasne.

„Nie było mnie nigdy” to cztery black metalowe utwory, jednakże odbiegające od tego, co słyszymy na materiałach Porońca. Pierwszym skojarzeniem w przypadku Ferment to wczesna Furia. W zasadzie to nawet dzięki niemu przypomniałem sobie, że jakoś dawno nie kręciło się u mnie nic od Nihila i spółki. Ale mniejsza z tym – „Nie było mnie nigdy” niesie ze sobą sporą dawkę black metalu utrzymanego w klasycznym stylu ze Skandynawii z dużym dodatkiem wpływów depresyjnego black metalu. EPka trwa zaledwie dwadzieścia minut, więc jest to dla mnie dodatkowy impuls, by odtwarzać ją sobie wielokrotnie, bowiem ta muzyka sprawia mi po prostu przyjemność. Świetnie skomponowana i odegrana, brzmi naprawdę porządnie. Za olbrzymi plus biorę tez wokale na tej EPce, chwilami tak mocno przepełnione dramatyzmem i bólem, aż chciałoby się przytulić wokalistę i zapytać, czemu on taki smutny. Całość materiału utrzymana jest w szybkich tempach, zwolnienia pojawiają się zaledwie w kilku momentach i nie trwają długo, wprowadzają jednak ciekawy klimat. Jestem zdecydowanie na tak, ta EPka ma fantastyczną atmosferę, na co poza muzyką składają się też teksty, jak i okładka. Widać, że jest to twór przemyślany i dopracowany i gdybym nie wiedział – nigdy bym nie powiedział, że to debiutancki materiał. Warto zamówić sobie wersję kompaktową, bo dołożono do niej dwa covery, jednakże oryginały nie są mi znane, więc nie powiem jak to wypada w stosunku do nich. Jednak nieźle wpisują się w EPkę.

Dobra, jestem zachwycony tym krążkiem. Podobnie jak w przypadku Porońca, będę bacznie obserwował Ferment. Wam też polecam.

Ocena: 8/10

Tracklist

1. Nie było mnie nigdy
2. Wciąż
3. Tak! pragnę śmierci
4. Uschnięci kochankowie
5. In Front of Me (Infected Mushroom cover) 
6. Przykro mi (The Dumplings cover)
Oracle
17037 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj