Skip to main content

Wydawca: Personal Records

A teraz pora na Australijczyka, który osiadł w Norwegii żeby grać… a nie, wcale nie black metal – żeby grać doom/death metal pod szyldem Felgrave.

Jakoś tak się porobiło, że w moje łapska wpadł ten krążek więc nie będę taki i powiem Wam, co na nim możecie usłyszeć. Co prawda pierwsze zdanie tej recenzji już Wam dało jako taki obraz „A Waning Light”, ale może trochę rozwinę swą myśl. Otóż ten album to pięćdziesiąt minut muzyki, która sięga nie tylko po doom/death metal, ale też chwilami zahacza o black metalowe patenty czy smutne rockowe granie. Niemniej jednak w większości jest faktycznie tak jak w głównym opisie. U Felgrave przede wszystkim słychać brytyjską szkołę grania doom/death metalu, na czele z takimi zespołami jak My Dying Bride czy wczesna Anathema. Jednak numery Felgrave są rozbudowanymi, ponad dziesięciominutowymi kompozycjami, więc monotonne odgrywanie pomysłów, z którymi ktoś wyszedł ponad ćwierć wieku temu byłoby trochę nudne. Stąd też te urozmaicenia w postaci bądź to klasycznych death metalowych podjazdów na „The Borrower” na przykład. Zawsze to jakaś odskocznia od ciężkiego, monolitycznego grania, które wypełnia większość tego albumu. Nie słucha się tego źle, są momenty naprawdę dobre, ale są też chwile, w których Felgrave trochę zamula. Bolączką „A Waning Light” jest chyba to, że gdzieś tam to wyszstko było, a zespół nie do końca chce tchnąć w te pożyczone patenty swojego „ja”. Z drugiej strony, to dopiero debiut, więc kto wie, jak sprawy będą się miały na kolejnych wydawnictwach Australijczyka z Norwegii. Potencjał jest, więc liczę że będzie tylko lepiej.

Jak na razie to jest to album z gatunku „w porządku”. Ale od czasu do czasu na zimowy wieczór takie granie jest z kolei z gatunku „jak znalazł”.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Millennium Shroud
2. The Borrower
3. Summer’s Widow
4. Withered Years
5. Oracular
Oracle
17138 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj