Wydawca: Iron Shield Records
Piąty materiał Niemców z thrash metalowego Fatal Embrace wylądował w odtwarzaczu, a to oznacza dla sąsiadów tylko jedno – będzie głośno.
Bo w odpływającej już i tak fali młodocianego thrash metalu niewiele ciekawego mogę już znaleźć. Wszyscy rżną z tego samego, a ci Niemcy to choć mają tyle lat, że mogą pamiętać wydanie takiej „Souls of Black” na przykład. Ale do rzeczy – thrash metal sygnowany odwróconym krzyżem Fatal Embrace jest przede wszystkim brudny i wkurwiony – czuć w nim autentycznego ducha lat osiemdziesiątych, a nie tylko ich odwzorowanie w imidżu. Ta muzyka się przede wszystkim podoba, wpada w ucho i brzmi jakby rzeczywiście została wydana w 1989 roku. Na „Slaughter to Survive” w bardzo udany sposób wymieszano wpływy Tankard, Testament z trochę bardziej prostackimi motywami Destruction… Ja akurat za duży plus uważam te swobodne balansowanie między europejskim a amerykańskim thrashem, ale gdzieś tam czytałem, że mogliby się zdecydować… Pewnie kurwa, i grać jak kolejny klon Exodus, toczka w toczkę. Jak dla mnie jest bardoz dobrze. Panowie czują klimat, czują jaki ma być thrash metal – ma być taki jak w latach osiemdziesiątych, ale bez usilnego oldskulowania, hehe… Oczywiście w tekstach mamy Szatana, mamy zabijanie i inne klasyczne tematy. Jest więc niby bardzo zachowawczo, ale z drugiej strony ten krążek jest naprawdę bardzo dobry.
I tak naprawdę to chyba jedyna stricte thrash metalowa płyta 2015 roku, która mi się podobała i kręciła się często w moim odtwarzaczu. Polecam.
Ocena: 8/10
Tracklist:




