Wydawca: Blood Harvest Records
Dwa zespoły, cztery numery, osiemnaście minut muzyki i sto procent Szatana. Tak w skrócie można opisać split, który niedawno dotarł do recenzji sygnowany logiem Bloodharvest Records.
I to jest muzyka dla mnie, zwłaszcza, że obie kapele pochodzą z wielbionej przez wielu (w tym i mnie) Ameryki Południowej. „Apocalypse Towards Apocalypse” rozpoczynają Aregntyńczycy z Black Vul Destruktor. Pierwsze uderzenie w struny i czuć, że to muzyka stworzona przez maniaków dla maniaków. Czarny, smolisty black/death metal, który gdzieniegdzie zwykło zwać się war metalem – tak w skrócie opisać można dwa kawałki, zaserwowane nam przez Black Vul Destruktor. Kurwa, gdy ci kolesie zwalniają to wydaje mi się, jakby wciągało mą mosznę w wyżymaczkę. Bardzo podoba mi się brzmienie – jest surowe i mocno zapiaszczone, ale nie jest kiepskie. Zwłaszcza drugi, bestialski numer – słucha się go wyśmienicie. Kapela numer dwa – bestialstwem w niczym nie ustępuje Argentyńczykom – Et Verbi Sathanus pochodzi jednak z Chile. A jak Chile to wiadomo – szaleństwo ku chwale Rogatego. Muzyka tej kapeli jest mniej skomplikowana, szybsza (choć w drugim kawałku podoba mi się to barbarzyńskie, kroczące tempo w paru momentach) i jednak brzmienie nie podoba mi się aż tak bardzo jak w przypadku poprzedników. Jednak i tak jest zajebiście – naprawdę, to jest muzyka, której chce mi się słuchać. Ponownie mamy do czynienia z black i death metalowym miksem, ale do tego dochodzi jeszcze odrobina diabelskiego thrash metalu, sama muzyka zaś odegrana jest bardziej chaotycznie – w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Obydwie grupy grają prawdziwy i bezlitosny metal z południowoamerykańskim akcentem. Grupa docelowa tego splitu nosi zaś skóry, bullet belty, gwoździe i strasznie przeklina. Kurwa, metal!
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Black Vul Destruktor – Sword of Luciferian Light | ||
| 2. | Black Vul Destruktor – Void of Darkness | ||
| 3. | Et Verbi Sathanus – Holocaust in the Paradise | ||
| 4. | Et Verbi Sathanus – Gehinnor |




