Skip to main content

Wydawca: Deformeathing Productions

Panie, osiem lat… jakby kopnął ósemkę i przewrócił na bok, wyszłaby nieskończoność. To mniej więcej właśnie tyle, ile musieliśmy czekać na nowy album ekipy działającej pod nazwą Epitome.

Ale nie, że przez te osiem lat chuja się działo. Działo się. Szczególnie w kwestii składu, bo od niedawna line up grindowców dość mocno się zmienił. Generalnie to ostał się tylko Kiszka, do składu powrócił Misiek, a za mikrofon wskoczył Dyvan znany między innymi z Underdark czy Sars. Czy zmiany wyszły na dobre? Nie wiem, skoro płyta się ukazała, pewnie i tak. „ROTend”, przynajmniej sądząc po tytule, zwiastować mógłby koniec kapeli. Liczę, że tak nie będzie. Może koniec jakiegoś etapu. To jest nawet słyszalne. Wydaje mi się bowiem, że na tym albumie zespół jakby inkorporował najwięcej pierwiastka death metalowego z dotychczasowych płyt. Nie jest to typowy metal śmierci, zdecydowanie cały czas jest to grind, jednak powracający do korzeni tej muzyki, która właśnie wyrastała na pniu death metalu. W tych siedemnastu kawałkach cały czas czuć jednakże spuściznę Epitome, wszak kapela istnieje już kupę lat i moim zdaniem dorobiła się swojego stylu. Może nieco mniej tu eksperymentów typu wiertarki czy młoty pneumatyczne – to znaczy, nie ma ich w ogóle, a całe zniszczenie osiągnięte jest za pomocą miażdżących i piłujących riffów, nakurwiającej nieludzko sekcji rytmicznej i womitującego growlu. No Dyvan ma inny wokal niż Kostek, chyba bardziej oldschoolowy i może przez to wydaje mi się, że wraz z „ROTend” powracają do korzeni. Niemniej jednak, gdy zna się wcześniejsze dokonania Epitome, moim zdaniem bez problemu rozpozna się ten zespół na najnowszym albumie, słysząc samą muzykę. I to jest moim zdaniem najważniejsze, a że otoczka wizualna również wskazuje nam na konkretny zespół – to moim zdaniem tylko lepiej.

Więc czekajcie jeszcze kilka dni i sami będziecie mogli się cieszyć świeżutkim ochłapem od tych morderców. Gwarantuję, że ten album nie pozostawi Was bez szawnku.

Ocena: 9/10

Oracle
17033 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Newsy

Debiut Necrosadist

EfEf9 listopada 2011
Newsy

Debiut Fumarole na dniach

OracleOracle9 października 2020

Skomentuj