Wydawca: High Roller Records

Ich debiut z jednej strony był całkiem niezły, z drugiej – jakoś w Polsce przeszedł bez echa, co dziwne, wszak u nas króluje obecnie thrash i crossover. Pewnie jak dojdzie do nas fala uderzeniowa obecnego trendu – occult rocka, to zapóźniona Polska pozna się na Dr. Living Dead! .

„Radioactive Intervention” w zasadzie nie różni się wiele od pierwszej płyty, uważam to za plus. To wciąż ten sam thrash/crossover, z tym że na moje ucho więcej tutaj inspiracji Slayer. Sam początek numeru tytułowego i zarazem otwierającego „Radioactive Intervention” nie tylko parafrazuje tytuł mojego ulubionego krążka Zabójcy, ale też czerpie z ich dokonań bardzo wyraźnie i szeroko. No a poza nimi to już tradycyjnie – S.O.D., D.R.I, Anthrax. Choć chwilami zdaje mi się, że dwójka jest bardziej melodyjna niż debiut, na przykład dzięki takim numerom jak „Signs From The Other Side” czy „Hiding Inside Of Me”, które brzmi niemal jak heavy metal wymieszany z hard rockiem. Z jednej strony sprzyja to różnorodności kompozycyjnej, z drugiej – nie powala, przynajmniej drugi z wymienionych kawałków. Zdecydowanie wolę Dr. Living Dead! w odsłonie a’la „The Meaning Of Life”, gdzie Szwedzi zapierdalają aż miło. Zresztą trzy czwarte tej płyty to crossoverowe thrashowanie na zajebiście szybkich obrotach. Ale wpada to w ucho i nie odpuszcza, bo ma naprawdę porządnego powera, aż człowiek wskoczyłby w jakiś moshpit, hehe… Takie to już przyjemne granie nam zafundował Doktorek… A czy jest jakiś progres w odniesieniu do poprzedniej płyty? Chyba nie, poziom utrzymany, ale też nie podniesiony. Jest po prostu wciąż dobrze i solidnie.

Warto poszukać sobie „Radioactive Intervention”, jeśli ktoś lubuje się w temacie thrash/cross over. Skopie mu dupsko równiutko.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Radioactive Intervention  
2. You’re Lost  
3. Signs from the Other Side  
4. The Meaning of Life  
5. They Live  
6. Bringer of Truth  
7. Suffering  
8. Mental Warzone  
9. Life Sucks  
10. Hiding Inside of Me  
11. Timeless  
12. Dead New World
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj