Kontakt: Dola
Trochę mi się zeszło, ale już jest. Wszyscy się już pewnie wypowiedzieli. Kto miał zaszpanować muzycznym obyciem wśród towarzystwa i „słuchałem debiutu roku, zanim Wy o nim wiedzieliście” już to zrobił. Jak to jest z tą Dolą?
Daleko mi do profetyzmu, a przede wszystkim do pewności przewodni, jak uraczył nas największy kleryk tego kraju – Trotzky. Użył on w kontekście debiutu Doli słów „Kiedyś będziesz mógł powiedzieć, że słuchałeś w dniu premiery.” Nie umiem w tym momencie stwierdzić czegoś w stylu „O to na naszych oczach powstał materiał, który zmieni oblicze TEJ muzyki. Jeśli tak jednak będzie – owszem słuchałem w dniu premiery. I ten pierwszy odsłuch mocno mnie zaciekawił.
Po pierwsze przez dość intrygująca mieszankę gatunkową, a dokładniej sposób w jaki tego miksu dokonuje trio ukrywające się pod nazwą Dola. Gatunkowo rzecz biorąc mamy tutaj między Black Metal, ale na szczęście nie ten z lat 90, którego chwilowo mam po gwizdek. Bliżej tutaj do nowego stulecia. Tak sobie pomyślałem, pisząc te słowa, że pewnie często wymienianym zespołem właśnie w kontekście czarnego metalu na tym materiale, będzie Furia.
Debiut Doli to równie sludge („Olbrzym” zamykający moje prywatne TOP3 z tego materiału), drone, a także elementy nowofalowe. Te ostatnie w w dwóch moim zdaniem najlepszych utworach – 2 i 3. Zresztą one przez dźwięki, ale i wokal przyniosły mi skojarzenie, że spokojnie mogłoby się znaleźć w dyskografii… Licha, czy innych Wędrowców~ Tułaczów~Zbiegów. Mało? To dorzucamy jeszcze Free Jazz w ostatnim na płycie „Gdy wszystko się skończy, oni nadal będą chodzić”. Mi kojarzącym z umalowanymi w ciemne barwy dźwiękami od Teppo Hauta-aho. A wszystko to spowite mgłą niosącą przerażenie, niepewność? Coś w ten deseń.
Pojawia się pytanie. Czy Dola dała radę przy takiej gatunkowej ekwilibrystyce? No nie do końca. To znaczy tak, ale nie zawsze. Nadmiar prezentowanych pomysłów, dźwiękowych wygibasów w niektórych częściach materiału jest zbędny. Brzmi jakby nie do końca Panowie trzymali to wszystko w ryzach. Jeszcze. Bo – i tego jestem praktycznie pewny – że na kolejnym materiale wyeliminują ten problem. Jeśli oczywiście wcześniej się nie rozpadną. W takiej sytuacji zostanie im debiut, który hm… Nie wiem czy wyląduje w TOP3 w tym roku, ale myślę, że w Top10 polskich wydawnictw 2020 już jak najbardziej ma szansę.
Dola w mitologii słowiańskiej to – w największym skrócie – nasz los. To co zostało nam dane, determinując ziemskie życie. „Dola” to ciekawy, intrygujący (w kontekście tego jak się to rozwinie) a przy okazji przerażający, wynaturzony muzyczny zapis losu. Takiego w którym nie da się nudzić.
Ocena: 7.5/10
Tracklist:
01.Olbrzym
02.Tam mnie nie ubijesz
03.Wypuść nas
04.Dni błogie
05.Mistrzostwo we władaniu ogniem
06.Dola
07.Gdy wszystko się skończy Oni nadal będą chodzić




