Skip to main content

Wydawca: Earache Records

O tej kapeli było głośno głównie z powodu wieku… coś jak thrash metalowe Decapitated. Zastanawiałem się, ile w tym prawdy, a ile przesady. Dziś dane mi jest zweryfikować zachwyty nad Diamond Plate.

Generation Why?” to debiut chicagowskich thrashersów (a skoro Chicago – muszą być i polskie korzenie). Faktycznie, mamy tu thrash metal, osadzony głównie w amerykańskim klimacie, gdzie nowe miesza się ze starym. Wiecie co? Wałkuję debiut Diamond Plate od około dwóch tygodni i jeszcze nie za bardzo umiem napisać o tym coś konkretnego. Ba, nie wiem nawet czy mi się ta płyta podoba do końca, czy nie. Oczywiście słychać tutaj, że młodzieńcy mają niezły warsztat. Ale szczerze mówiąc trochę ten thrash metal za grzeczny dla mnie. Zbyt dużo melodii, które kojarzą mi się z kapelami a’la Arch Enemy czy innymi tego typu wynalazkami, brakuje mi tu thrash metalowego pazura i kopniaka prosto w krocze. Do tego nie podoba mi się sposób śpiewania wokalisty, bo jest to dla mnie zbyt jednostajne i również kojarzy mi się chwilami z całym tym nowoczesnym prądem w thrash metalu. Najgorsze jest jednak to, że po tych dwóch tygodniach obcowania z „Generation Why?” w pamięci nie pozostaje mi żaden fragment, który bym mógł sobie z łatwością przypomnieć. Poza „At The Mountain Of Madness” – szkoda, że inne numery nie są zagrane z taką werwą i łupnięciem. Do tego wkurzyło mnie to przeciąganie ostatniego kawałka z niby to ukrytym bonusem – kilka minut ciszy, by usłyszeć dwa brzdęknięcia – mam poczucie humoru, ale nie mam czasu na pierdoły.

No, może zbyt surowo potraktowałem Diamond Plate, ale jakoś nie porwała mnie ta płyta. Może jak trochę dostaną po dupie w metalowym showbiznesie to i muzyka stanie się twardsza, hehe.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Entertainment Today
2. Generation Why?
3. Pull the Trigger
4. Tomb With a View
5. Fool’s Paradise
6. Relativity
7. Waste of Life
8. Casualty of War
9. More Than Words
10. At the Mountains of Madness
11. Empire Tomorrow
Oracle
16864 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj