Wydawca: Werewolf Promotions

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałbym się jaką muzykę gra się w Nowosybirsku, to ostatecznie doszedłbym do wniosku, że to musi być właśnie coś takiego, jak w przypadku Devilgroth.

Ten one man band porsza się bowiem na przecięciu dwóch gatunków, z których każdy pasuje mi do zimnych, białych horyzontów Syberii. I nie ma dla mnie znaczenia, że aktualnie zespół działa sobie w stolicy Rosji. Są to bowiem surowy black metal wymieszany z atmosferycznym black metalem. Z tego pierwszego Devilgroth czerpie głónie kiepski sound. No niestety właśnie z uwagi na brzmienie jakoś nie uganiam się za każdą nowością na black metalowej mapie. Z atmosferycznego black metalu z kolei twórca „Svyatogor” przede wszystkim bierze oniryczne melodie, jednostajne riffy, niespieszne tempo. Ja lubię takie albumy wieczorową porą, tak przed snem, do książki. W dzień to raczej odpada, bo zasnąłbym na autostradzie czy coś. Nie dla mnie taka muzyka przed godziną dwudziestą trzecią, oj nie. Ale do łóżeczka jak najbardziej. Podoba mi się sposób, w jaki Devilgroth snuje swoją opowieść – niespiesznie, z jakąś podskórną desperacją, a także umiejętnością przykucia uwagi słuchacza prostymi elementami – solówką, pojawiającym się znikąd riffem i im podobnym środkom. Nawet czas trwania mnie nie przytłacza, oczywiście pod warunkiem, że jest to nocna sesja. Jednakowoż Devilgroth fajnie odnajduje się w tej specyficznej niszy, gdzie nietrudno o pastisz czy najzwyklejszą słabiznę. Skoro nie przeszkadza mi, że album trwa niemal godzinę – znaczy tragedii nie ma.

Fanem generalnie więc nie zostanę, ale doceniam kunszt Devilgroth. Taka muzyka ma swoich fanów i generalnie to im przede wszystkim polecam „Svyatogor”. Reszta po prostu może sprawdzić.

Ocena: 7/10

https://www.youtube.com/watch?v=WHxqqEjGlWs

Tracklist:

1. Svyatogor
2. Dream of the Ancient Land
3. Sword of Bogatyrs
4. The Living Mountain
5. Paths of Wisdom
6. Ancestor
7. Through Time, Death and Cold
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj