Wydawca: Century Media Records
Jeśli chodzi o Deserted Fear to już przy okazji ich debiutanckiej płyty „My Kingdom” czułem, że mają zadatki na kapelę z majorsa. No i proszę – ostatni krążek wychodzi ze znaczkiem Century Media Records.
Jest jednak pewne „ale”. Niestety, płyta którą Deserted Fear wydało kilka dni temu w Century Media jest najzwyczajniej w świecie słaba. O ile na debiucie kapela wałkowała pryzwoity death/thrash metal, o tyle na nowym „Dead Shores Rising” za bardzo skręcili w stronę melodii. Tak bardzo, że spokojnie mógłbym nazwać ich obecnie kapelą melodic death metalową. Może nie aż tak bardzo melodyjną jak jakieś In Flames, ale słyszę tu niebezpieczne skręcanie w stronę wpadajacych w ucho melodii. Death metal, jaki zaserwował nam aktualnie Deserted Fear, po prostu jest tak cholernie rozmiękczony i nudny, że aż mi przykro tego słuchać. Nie wiem, czy chłopaki nagrali taką muzykę, bo tak im pasowało, czy po prostu taki chwyt marketingowy. Nie podoba mi się to niezależnie od tego, gdzie leży prawda, a że zmiękczenie muzyki zbiegło się z podpisaniem zapewne intratnego dealu – sami dojdźcie do swoich wniosków.
Jestem rozczarowany tym co słyszę na „Dead Shores Rising”. A przecież nie nastawiałem się na nic szczególnego, myśląc że dostanę kolejny death/thrash metalowy album. Przez to zawiodłem się może jeszcze bardziej. Nie polecam.
Ocena: 4/10
Tracklist:





