Skip to main content

Wydawca: Battlegod Productions

Goście wydali właśnie czwartą płytę, a ja dopiero teraz się z nimi spotykam. Pozer ze mnie i tyle, hehe. Czas więc na pozerską recenzję.

Dark Order śpiewa w swoich numerach o prawicowych juntach w Ameryce Południowej, przynajmniej z tego, co zrozumiałem i pokojarzyłem błyskotliwie fakty. Dlatego też zdziwiłem się, gdy wyczytałem, iż miejscem pochodzenia jest Australia. Nieważne, zostawmy te sprawy socjologom i historykom – gdybym powiedział o politologach, musiałbym pisać dalej, hehe. Okej, do rzeczy – Dark Order na „Cold War Of The Condor” zawarł dużą, bo siedemdziesięciominutową, dawkę thrash metalu. Nie wiem, jak na wcześniejszych albumach, ale tutaj kwartet rzeźbi na obraz i podobieństwo Slayer aż miło. Niektóre patenty wyjęte żywcem z takich płyt jak „Divine Intervention” czy „Reign In Blood” – riffy, solówki, sposób wokalizowania – Slayer toczka w toczkę. A ja akurat lubię Zabójcę, że tak się delikatnie wyrażę, więc Dark Order do gustu mi przypada. Z pewnymi wyjątkami, bo ballada w thrash metalu to jest pomyłka. Zresztą – wyobrażacie sobie balladę Slayer?! Właśnie. Więc ostatni numer jest niepotrzebny. Tak jak kilka innych wolnych czy spokojnych momentów, jak na przykład mówiony fragment w „Villa Grimaldi”. Ale szczerze, inne uderzenia są naprawdę niezłe – czuć w większości z nich slajerowskie wkurwienie. Czuć też wpływy innych thrash metalowych gigantów jak Dark Angel, Sepultura czy Testament, ale przewagę ma jednak wspomniana wiele już razy grupa Zabójców. Niestety, co chyba już jest bolączką w przypadku klonów czy nawet najlepszych naśladowców – większość z numerów kończy się dokładnie w momencie, w którym zanikają dźwięki, żaden nie pobrzmiewa w pamięci dłużej niż czas trwania na „Cold War Of The Condor”. Niemniej jednak, jeśli lubicie thrash, niekoniecznie z przymiotnikiem „necro” czy „oldskul”, to możecie poszukać Dark Order.

Naśladowca zawsze będzie tylko naśladowcą, no ale w jego gestii już będzie leżał styl naśladownictwa. U Dark Order stoi on na przyzwoitym poziomie. Ot co.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. September 11th 1973
2. Dissension of the Raptor
3. State of Siege
4. A Lament for Victor Jara
5. Tears of the Exiled
6. Caravan of Death
7. Villa Grimaldi
8. Operation Condor
9. The Disappeared
10. Operacion Siglo Veinte
11. Criminal of State
12. Blood Fire
13. Continuum of Cold War
14. Requiem Eternal
Oracle
16864 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj