Wydawca: Dolorem Records

Wiecie co? Nie pamiętam, kiedy ostatni raz recenzowałem jakiś francuski zespół. A tu, ni z tego ni z owego dostałem promóweczkę od paryskiego Cryoxyd z ich debiutanckim krążkiem – „This World We Live In”. I całkiem mi zrobili nim dzień.

Grupa jest nie jest wybitnie młoda – zaczęli w 2000 roku, ale na koncie nie ma jeszcze w sumie żadnego wydawnictwa, nie licząc singli z YouTube. Tak więc niniejszą płytą zaczynają od razu z wysokiego C. Cryoxyd bowiem za wzór stawia sobie takich tuzów jak Death czy Pestilence, co doskonale słychać na ich debiucie. Pomysły, mające swoje źródła na „Human”, „Individual Thought Patterns” czy „Spheres” aż kipią na tym krążku i tylko osoba bądź to głucha na oba ucha (nie powinienem tak mówić jako specjalista do spraw dostępności, ale przyjmijmy, że na Kejosie można więcej) bądź to taka, która nigdy przenigdy nie miała do czynienia z twórczością Schuldinera czy Mammeliego, nie wskażą na te grupy jako inspiracje. Bardzo oczywiste inspiracje, dodam. Co ważne – te kompozycje naprawdę mi się podobają, ale Death to jedna z pierwszych kapel z tego gatunku jakie poznałem i którą katowałem dość często za szczeniaka – dziś już w sumie rzadziej. Ale może taka też jest rola zespołów jak Cryoxyd – przypominają nam, że kiedyś jaraliśmy się taką czy inną muzyką.

„This World We Live In” to płyta jakich wiele w przypadku zespołów, które obierają sobie tak oczywiste wzorce, ale równocześnie – wszystko mi się na niej zgadza, w każdym razie na te kilka przesłuchań. Riffy są naprawdę dobre. Do tego gęsto jest od niezłych solówek. Że wokal brzmi jak Chuck – chyba nie spodziewaliście się niczego innego, prawda? I tylko okładka jakoś tak naprowadzała mnie początkowo na bardziej thrash metalowe rejony. Cryoxyd nagrało płytę od A do Z przewidywalną, ale też bardzo solidną i z kurewsko silnym prog-death metalowym szkieletem. Fanów wspomnianego już wiele razy zespołu pewnie dwa razy przekonywać nie będzie trzeba, pozostałych – nie wiem. Ale myślę, że sprawiedliwość należy im oddać – technicznie są na bardzo wysokim poziomie. Pewnie lepiej byłoby gdyby w tych kompozycjach pojawiło się więcej własnej tożsamości i własnych pomysłów, ale może taką drogę z góry sobie założyli?

Dlatego też myślę, że „The World We Live In” ma szansę u wielu słuchaczy być częstym gościem w odtwarzaczu. O ile wyłowią ją z natłoku wydawnictw. Dla mnie osobiście – bardzo porządny trybut dla późniejszego oblicza Death. Całkiem udany, więc myślę że będę śledził ich aktywność.

http://www.doloremrecords.com/

https://www.facebook.com/profile.php?id=61558311458224

Oracle
19419 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

Skomentuj