Wydawca: Comatose Music

Jako młody grzdyl jarałem się filmami z Jamesem Bondem, w zasadzie to do „Goldeneye” oglądałem wszystkie i to po kilka razy. Podejrzewam, że Kanadyjczycy z Crème Flesh również. No bo swój drugi krążek zatytułowali „For Your Ass Only”, a okładka przypomina plakaty kinowe filmów z Najlepszym Szpiegiem Jej Kurewskiej Mości.

O, widzicie – już mi się włączył humorek a’la Crème Flesh. No bo w sumie takie jest właśnie modus operandi tej grupy – przekręcić jakiś wyraz, zamienić słowo na podobnie brzmiące przekleństwo lub część ciała tudzież czynność. A wszystko to po to, by jakoś tam wyróżnić ten swój brutal slam death metal. Czy im się udaje? No tak sobie.

Powiem tak – gdyby wszystkie teksty czy tytuły nawiązywały do serii o Bondzie, doceniłbym choć konsekwencję. Natomiast chyba nie starczyło pomysłów, albo samozaparcia, bo nie oszukujmy się, jestem w stanie wymyślić teraz podobne tytuły opierając się tylko i wyłącznie o te filmy. „Dr. Oh”. „From Pussy with Love”. „Shitfinger”. „Thunderballs”. „You only fuck twice”. “On Her Lusty Secret Service”. “Diamonds are for Whore”. I tak dalej i tak dalej. Zespół jednak nie poszedł tą drogą.

A jak muzycznie? Nic oryginalnego – i to nie byłby problem. Nie słucham tego typu muzyki dla oryginalności, tak jak nie ogląda się dla oryginalności pornoli – ma być miło. W przypadku Crème Flesh jest w porządku, ale jednak czegoś mnie tu brak. Totalnie o nim nie pamiętam po zakończeniu odsłuchu, a nawet w trakcie – jakoś nie buja tak jakbym chciał. Tego rodzaju muzyka powinna być jak rock’n’roll albo hard rock – wpadać w ucho i przy całej swojej brutalności, rozbujać słuchacza. Tutaj tego nie ma. Jest brutalność, bardzo sztampowa plus jednak dość infantylny przekaz bez głębszego pomysłu. No szkoda, ale i w Comatose Music zdarzają się tego typu zespoły (vide: Sikfuk czy Tard).

No więc do nich dołącza obecnie Crème Flesh. Dla mnie zespół do zapomnienia. Nic ciekawego, raczej nuda, typowy slam death metal z pornogore’owym przekazem.

http://www.comatosemusic.com/

https://www.facebook.com/Cremeflesh

Oracle
19310 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026
Mordhell „Nekro Desecration”Recenzje

Mordhell „Nekro Desecration”

BartBart9 września 2026
Archgoat „Nightbringer, Lightbringer”Recenzje

Archgoat „Nightbringer, Lightbringer”

OracleOracle4 września 2026

Skomentuj