Wydawca: Godz ov War Productions
Jakimś cudem debiutancki album Corrupter przeszedł na Kejosie bez echa. Skąd to niedociągnięcie – nie mam pojęcia. Natomiast Francuzom będzie zadośćuczynione przy okazji następcy tej płyty, „Gloria in Produndis”.
Zespół tworzy duet który możecie kojarzyć między innymi z udzielania się w Morgue. Tak jak tam, tak i tu, parają się oni death metalem, utrzymanym w klasycznym, a jednak odmiennym stylu. Na „Gloria in Profundis” znajduje się bowiem muzyka trochę innego sortu. Więcej tutaj mamy powolnych, niemal doom’owych fragmentów, które przywodzą mi na myśl echa Incantation lub Asphyx. Niemało tutaj też szybszych, walcowatych i mocno morbidangelowskich wpływów (szczególnie z ery płyt na literkę „f” i „g”). Mamy też całkowicie szybkie i połamane fragmenty, jak ten w pierwszej połowie „Heading for Afterlife”, zwieńczony przez jadowite solówki. W paru momentach dostajemy wręcz morticianowską intensywność. Natomiast od całości odstaje trochę numer tytułowy, brzmi jakby nieco inaczej, czuć w nim inne wibracje niż w pozostałych kawałkach. Oraz bolzerowski „In the Maze of Malebolge” również wnosi coś innego. Jakby pod koniec albumu Corropter chciał trochę odświeżyć tę staroszkolną formułę.
W ogóle to dwójeczka Corrupter morderczymi riffami stoi. Posłuchajcie początku „Chasm of Atonement”. Przy tym całe „Gloria in Profundis” cechuje bardzo gęsta i duszna atmosfera, po części z uwagi na wokal Magnusa, po części na produkcję tej płyty.
Podoba mi się sposób, w jaki Corrupter łączy różne wpływy na tym wydawnictwie. Wszystkie generalnie zaczerpnięte z oldschoolu (a ten jak wiadomo ma różne oblicza), ale poklejone bardzo zmyślnie i z jednym celem – przemielić słuchacza. I udaje się im to w mojej opinii bezbłędnie. Nawet nie wiem, czy – porównując do siebie Corrupter i Morgue – to ten pierwszy nie skopał mi bardziej dupska. A Wam?
http://godzovwar.com/





