Wydawca: Hells Headbangers Records

Bogowie śmierci, noż cholera, czy może być adekwatniejszy tytuł dla tego krążka? Odkąd usłyszałem nowy album Cianide upieram się przy zdaniu, że pasuje ten tytuł jak ulał.

Nie wiem, który to z kolei krążek chicagowskich morderców, bo dziwnym trafem ich muza omijała dotąd mój odtwarzacz. I to jest kurwa bardzo duże zaniechanie z mojej strony. „Gods Of Death” mi to unauszniło. Już od „Desecration Storm” dostajemy tęgie baty na dupę – ciężkie i chropowate gitary zwalają się nam na głowę powodując liczne obrażenia. Kurwa, uwielbiam taki death metal. Ale żeby nie było cały czas tak samo, to już w drugim kawałku słyszymy bardzo wyraźne inspiracje Hellhammer – trudno mi wyobrazić sobie, że ktoś ich tutaj nie słyszy. Zresztą słychać je nie tylko w tym jednym numerze. Tak jak wpływów zdecydowanie bardziej doom metalowych, ale w przypadku Cianide to akurat nie jest nowość.Oczywiście przeważająca część „Gods Of Death” to metal śmierci. W podobnym stylu obraca się również taki Master, co bardzo mnie cieszy zresztą, bo to jest typ deciora w sam raz dla mnie. Proste granie na pewno zrazi estetów, a już zwłaszcza tych, ktorzy lubią death metal czyściutki jak dziecko pierwszokomunijne, hehe. Cianide mówi takim ludziom stanowcze nie – ich muzyka brzmi kiepsko, a jednak – paradoks – nad wyraz mocarnie. Wpada w ucho. I szybko się go nie pozbędziemy. Te riffy zagnieżdżają się w naszej głowie jak robaki w rozdrapanej ranie, pulsują pod skórą, swędzą i nie dają spokoju. Po jakimś czasie człowiek nie może życ bez tego pasożyta i puszcza sobie „Gods Of Death” raz po raz.Ocena: 8,5/10

Mnie „Gods Of Death” spodobało się bardzo. I tak sobie teraz myślę, może ktoś by ich ścignął w końcu do Polski, co? Bardzo udany krążek.

Ocena: 8,5/10

A tutaj macie angielską wersję, jak zwykle z Old Death Metal Webzine.

Tracklist:

1. Desecration Storm
2. Forsaken Doom
3. Rising of the Beast
4. Dead and Rotting
5. Idolator
6. Terrorstrikes
7. The One True Death
8. Contained and Controlled

 

Oracle
19419 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

Skomentuj