Dziś będzie szybko i krótko. Ostatnio często odwiedzam muzyczne rejony Krakowa, ale co poradzę, że w tym mieście znajdziecie wszystko co potrzeba muzycznemu ekstremiście do szczęścia…
Na przykład jeśli znajdzie się ktoś, kto zapragnie posłuchać sobie dobrej death/doom metalowej mieszanki to ma do wyboru najnowszą taśmę Cemetery Whore zatytułowaną „Deathlike Passages”. Jak pochwalę to wiadomo – kolesiostwo level: Oracle – ale mam to w chuju, bo Tom z chłopakami umie w mieszankę Asphyx i Celtic Frost i Hellhammer i Winter i wczesne Necros Chrsistos (z jakiegoś powodu uhonorowali ich coverem) i Necroschizma nawet (choć tu bardziej mi chodzi o kurwa totalne piwniczne, brzydkie brzmienie). „Deathlike Passages” to dziesięciominutowa wycieczka do piwnicy, w której nie byliście od bardzo dawna i już od otwarcia drzwi wali Was w nozdrza zbutwiały, duszny klimat tego miejsca, zakurzony, brudny, z drogą do wyjścia znaczoną grudkami trutki na szczury. O to chodzi w death/doom metalu i cieszę się, że Cemetery Whore to doskonale rozumie.
Nie wiem, czy coś tych taśm jeszcze chłopakom zostało, jeśli tak to wysupłajcie banknot z Mieszkiem I (poszukajcie w tylnej kieszeni spodni, u mnie po piątku zawsze tam taki jeden zmięty na czarną godzinę zostaje) i ślijcie do Cemetery Whore. Jest to opłacalne.
Ocena: 7,5/10
Tracklist:
| 1. | Gonorrhea | ||
| 2. | Trupi jad | ||
| 3. | Doom of Necros – Death of Christos (Necros Christos cover) |





