Wydawca: Godz ov War Productions

A ci to jakby normalnie sobie zrobili Florydę w tym Poznaniu. Nie wiem, wpierdalają zamiast gzików barbekju, a zamiast Lecha piją Bud Light?

Co by nie robili, przekłada się to w Cancerfaust na zamiłowanie do death metalu brzmiącego tak cholernie po amerykańsku, że chyba bardziej się nie da. Od razu zastrzegam – nie przeszkadza mnie ten stan rzeczy. „Let the Earth Tremble” to kawał porządnie zagranego metalu śmierci, który – podobnie jak wcześniejsza EPka – na myśl przywodzi mi głównie inspiracje twórczością Deicide. Mielące, szybkie, brutalne riffy stanowią o sile debiutanckiej płyty Cancerfaust. Niesprawiedliwością byłoby porównanie tylko i wyłącznie do kapeli Bentona, wszak to nie Hate (ale o tym później), bo słyszalne są wpływy również Immolation czy nieco melodyjniejszego death metalu (choć to mocno umowny termin z tym „melodyczniejszym”) w takim kawałku jak „To The Pyre”. Cancerfaust śmiało rzuca okiem na swoją półkę z płytami i sięga po różne inspiracje, w większości jednak zamykające się w haśle „amerykański death metal plus”. Plus to te drobne smaczki spoza USA, które choć w niewielkiej ilości to jednak obecne. Gryzie mnie trochę wokal, bo normalnie jakby żywcem wydarli z Hate Adasia Buszko i wsadzili za cancerfaustowy mikrofon. Nie mogę się uwolnić od tego wrażenia i chyba do końca mi to nie przeszkadza – równocześnie połączenie barwy tego growlu z najbardziej deicidowskim patentami i normalnie przed oczami stają mi twórcy „Cain’s Way”. To nie zarzut, nie myślcie sobie. Po prostu stwierdzenie. Generalnie uważam, że „Let the Earth Tremble” to spoko krążek. Lepszy od poprzedniego materiału, jednak kurczowo trzymający się tych samych wzorców.

Jeśli jednak chcecie po prostu dać się przemielić – Cancerfaust wyciąga w Waszą stronę pomocną dłoń. Którą następnie wpycha Was w maszynkę do mięsa i sukcesywnie obraca korbką.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Ad Hominem
2. Let the Earth Tremble
3. Into the Void
4. Blood for Gods
5. To the Pyre
6. Let Them Fall
7. Only Hatred Remains
8. The Curse
9. There Is Nothing
10. Ad Mortem
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj