Wydawca: Soulseller Records

Niestety, Soulseller Recordsd nie mają oni coś u mnie ostatnio dobrej passy, co wydadzą, to albo zjebię bardzo, albo tylko trochę. I nie dlatego, że coś mam do tego labelu – po prostu jakoś nic mi od nich ostatnio nie podeszło.

A teraz kręci się u mnie ich odkrycie, działające pod nazwą Bloody Hammers. Cóż, obecnie sprawy tak się mają, że większość wytwórni ma u siebie jakieś stoner, occult rockowe czy doomowe kapele. Ale niestety nie każda z nich to Acid Witch lub Electric Wizard. Soulseller ma właśnie Bloody Hammers, z którymi nie mam łatwego życia. Całość zaczyna się obiecująco, brzmienie jest chropowate jak deski w wiejskim wychodku, a riff wpada w ucho. Ale kurna, liczyłem na coś co jest albo prawdziwie okultystyczne – czyli niesie ze sobą jakąś nutkę niesamowitości, dreszczyk, albo ma naprawdę niezły drive, wpada w ucho i nie wychodzi na długo. A Bloody Hammers ani w te, ani we wte, jak kot za szafą. Fakt, mamy tutaj coś w rodzaju okultystycznego rocka, ale cały czas czuję tutaj inspiracje późnym Type O’Negative, szczególnie w kwestii melodii, ewentualnie z twórczością Glenna Danizga. Z drugiej strony mamy coś takiego jak „Black Magic”, który zaczyna się czymś na wzór cytatu o czarnej magii – i to już kojarzy mi się z Acid Witch niesłychanie. Jednak później zamiast tego fascynującego stoner/doom metalu dostajemy zbyt melodyjnego, jak na mój gust rock’a, któremu na upartego można by dodać przymiotnik „occult”, a ciężar dorabiany jest nie atmosferą, a tylko i wyłącznie kurewsko chropowatym – przyznaję – brzmieniem tej muzyki. Jednak dla mnie to wciąż za mało i w porównaniu do zespołów już tu wspomnianych, lub kilku innych, które zasługują na wymienienie ich nazwy w tym miejscu, Bloody Hammers wciąż wypadają jedynie nieźle. Bez dionizyjskiej ekstazy, ani lucyferycznego oświecenia – to po prostu dobry krążek, ale nic więcej.

„Bloody Hammers” nie przekonało mnie do siebie tak bardzo, jak zapewnie mieli zamiar. Może kiedyś wrócę jeszcze do tego krążka, ale chyba jedynie po to, by sprawdzić, czy może wreszcie ta muzyka mi zaskoczy.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Witch of Endor  
2. Fear No Evil  
3. The Last Legion of Sorrow  
4. Say Goodbye to the Sun  
5. The Witching Hour  
6. Black Magic  
7. Trisect  
8. Beyond the Door  
9. Souls on Fire  
10. Don’t Breathe a Word
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj