Wydawca: BMG Records

Mamusię możesz oszukać, tatusia możesz oszukać, ale życia nie oszukasz. I jeśli jest album, w przypadku którego nie wyobrażam sobie nieznajomości tegoż w przypadku ogólnie pojętej muzyki z pazurem to właśnie „Paranoid”. Lubienie mocnej muzyki i nieznanie tego albumu to właśnie takie oszkuaństwo.

Oczywiście nie wyobrażam sobie też by nie mieć tego albumu na półce. Wiecie jak jest, po prostu nie lubię cyfrowych wydawnictw, dla mnie to żadna frajda. Lubię przeglądać książeczki, obracać płytę w palcach zanim trafi na talerz czy do odtwarzacza. W sukurs przyszło mi ponownie BMG, które to wypuściło z okazji okrągłej pięćdziesiątej rocznicy specjalną wersję „Paranoid”. Do mnie trafiła wersja czterokompaktowa, a jest też pięciowinylowa i to dopiero musi być wypasik. Pozwólcie, że nie będę opisywał muzyki, gdyż uważam to za nieporozumienie – kimże ja jestem, bym miał recenzować „Paranoid”? Choć to nie jest moim zdaniem ich najlepsza płyta, to jest to zdecydowanie ich najpopularniejszy album i kamień milowy w historii muzyki, zaraz po debiucie rzecz jasna. Jak to więc wygląda w przypadku tego specjalnego boksu? Pierwsza płyta to „Paranoid” w postaci, jaką znacie i kochacie. Nic dodać nic ująć. Druga płyta – to „Paranoid”, lecz w wersji kwadrofonicznej. No cóż – faktycznie, różnica w brzmieniu jest, zastanawiam się tylko czy na plus? Nie wiem, może moje przyzwyczajenie, że od niemal ćwierć wieku znam i słucham tej płyty w innym brzmieniu? Jest to na pewno ciekawostka, do wykorzystania na przykład na imprezie, gdy nagle wjeżdżasz Ty – cały na czarno i pytasz „a chcecie posłuchać Black Sabbath w wersji kwadrofonicznej?” i już jesteś bogiem imprezy większym niż gdybyś przyniósł ze sobą zgrzewkę piwka i wódeczki pysznej, nie mówiąc o torbie gietów. Polecam spróbować. Kolejne dwie płyty to zapisy koncertów Black Sabbath z Montreux i z Brukseli, obydwa zarejestrowane w 1970 roku. Już dla nich warto zakupić ten box, bowiem dostajecie tutaj wspaniałe Black Sabbath z samych początków. Ich koncerty są totalnie surowe, głos Ozzy’ego jest świeży, spontaniczny – słucha się tego naprawdę przezajebiście. Co oczywiste, tracklista składa się z numerów z dwóch pierwszych albumów i nawet nie różni się wiele kolejnością. Jednak naprawdę te nagrania maja świetny szczery klimat i cholernie warto je zdobyć.

Żebyśmy się dobrze jednak zrozumieli – ten box to nie tylko płyty, ale też dodatki. Przede wszystkim więc – dostajemy grubą książeczkę opowiadającą o wczesnych latach Black Sabbath i procesie powstawania „Paranoid”. Sześćdziesiąt stron w twardej oprawie, z masą zdjęć, reprodukcji, skanów z prasy. Samego czytania jest tu sporo, a jeszcze można nacieszyć oczka, zaś już totalni fetyszyści mogą wąchać farbę drukarską… Tak, pachnie wspaniale. Do tego dostajemy też reprodukcję tourbooka z 1970 roku z trasy Sabbsów po USA. I to wszystko? Nie. Jest jeszcze całkiem w porządku plakat, słusznych rozmiarów. Wszystko zamknięte w świetnie wyglądającym boksie. Całość jest naprawdę fantastycznie wydana i warta swojej ceny.

Nie wiem, opisałem się jak rzadko kiedy, a tak naprawdę przemówić do Was po prostu powinno, że jest to „Paranoid” autorstwa Black Sabbath z rarytasami. Nic więcej nie trzeba dodawać!

Tracklist:

Disc 1 – Paranoid 2012 Remaster
1. War Pigs
2. Paranoid
3. Planet Caravan
4. Iron Man
5. Electric Funeral
6. Hand of Doom
7. Rat Salad
8. Fairies Wear Boots
Disc 2 – Quadradisc Mix in Stereo
1. War Pigs 
2. Paranoid 
3. Planet Caravan 
4. Iron Man 
5. Electric Funeral 
6. Hand of Doom 
7. Rat Salad 
8. Fairies Wear Boots 
Disc 3 – Live in Montreux 1970
1. Intro 
2. Paranoid 
3. N.I.B. 
4. Behind the Wall of Sleep 
5. Iron Man 
6. War Pigs 
7. Fairies Wear Boots 
8. Hand of Doom 
Disc 4 – Live in Brussels 1970
1. Paranoid 
2. Hand of Doom 
3. Rat Salad 
4. Iron Man 
5. Black Sabbath 
6. N.I.B. 
7. Behind the Wall of Sleep 
8. War Pigs 
9. Fairies Wear Boots 
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj