Wydawca: Iron Bonehead Productions
Mamy już wrzesień, zaczyna wiać chłodem, ale kto by się spodziewał, że ten chłodny wiatr wieje z Portugalii. To nie anomalia pogodowa, ale najnowsza płyta Black Cilice zatytułowana „Transfixion of Spirits”.
To już moja kolejna recenzja tego horda i przyznam się szczerze, że znowu nie wiem zbytnio, o czym pisać. Trudno się nie powtórzyć, ale dla tych, co mają z tym zespołem styczność po raz pierwszy (zdziwiłbym się mocno), to napiszę, że hordes ten gra surowy do szpiku kości black metal, owinięty w taki nietuzinkowe brzmienie, że niektórzy mogliby je pomylić z kompletną niekompetencją osoby odpowiedzialnej za nagrywanie. Ale tak właśnie ma być i to jest właśnie siła tej kapeli. Ja mam wrażenie, że kilka rzeczy jednak się zmieniło. Jest trochę więcej melodyjnych momentów. Żeby nie być gołosłownym, to podam przykłady: mniej więcej środek numeru „Darkness and Fog” czy końcówka płyty i jednocześnie numeru „Revelations”. Zmieniła się też nieco forma, bo numerów mamy tylko cztery i trwają one dość długo. Muszę przyznać, że po raz kolejny czerpię niezmiernie dużo przyjemności z obcowania z tymi dźwiękami. Ja w tym zespole nie oczekuje absolutnie żadnych zmian.
Trochę to może wszytko stoi w miejscu i można im zarzucić, że nie rozwijają swojego konceptu, ale gdy chce posłuchać surowego, niebanalnego, rytualnego black metalu, to moja ręka doskonale wie, po płyty jakiego zespołu sięgnąć.
Ocena: 8/10
| 1. | Darkness and Fog | ||
| 2. | Maze of Spirits | ||
| 3. | Outerbody Incarnation | ||
| 4. | Revelations |




