Wydawca: Godz ov War Productions
Skąd. Pytam się skąd!? Skąd Greg wydziera te jebane mistrzowskie kapele? Albo inaczej – jakim piekielnym cudem, bo że z Chile, to sam właśnie doczytałem.
Black Ceremonial Kult według mnie został wydarty w równej walce z Szatanem, a że Greg ma więcej siły, to wydarł mu ten kwartet z samej dupy. I pokazał go światu wraz z EPką „Crowned in Chaos”. Nota bene EPką trwającą trzydzieści siedem minut, więc cholernie sporo. Szczególnie, że Chilijczycy nie pierdolą się w tańcu – przez cały czas jesteśmy atakowani dzikim death/black metalem, w którym mamy gruzu, smoły i diabła do zajebania. Posłuchajcie do tego morderczych blastów i opętanych wokali (oj, gość robi paszczą naprawdę demoniczne rzeczy). Dziewięć numerów zawartych na tym mini albumie cechuje do tego ten szczególny rodzaj kontrolowanego chaosu, który powoduje że Black Ceremonial Kult naprawdę nie odstaje od światowej czołówki w tego rodzaju graniu. Ta muzyka jest gęsta, owiana dymem ze stosów ciałopalnych, gryzącym w oczy i zatykającym płuca. Zastanawiam się, skąd u nich tyle tej wściekłości, no ale z drugiej strony – co Chile to Chile. Tam nie robi się niczego na pół gwizdka, więc dlaczegóżby miało być inaczej w przypadku tej grupy?
Totalnie polecam tę EPkę. Kolejna zajebiście mocna pozycja w katalogu wydawniczym Godz ov War Productions, którą musicie mieć w swoich zbiorach.
Ocena: 9/10
Tracklist:




