Wydawca: Sentinent RuinLaboratories
Podoba mi się nazwa tej kapeli. Jako dziecko wychowane na przełomie komuny i Trzeciej Rzeczypospolitej kojarzy mi się z przygodami komiksowego Kleksa, ewentualnie z „Plastusiowym Pamiętnikiem”. I chuj.
A z czym nazwa ta kojarzy się czterem Amerykanom? Prawdopodobnie z czymś brudnym i agresywnym, pewnie też bardziej czarnym niż na przykład różowym, bo pod tym szyldem postanowili napierniczać sobie death/crust. No i fajno, bo to co słyszymy na „Eternal Downfall” jest dość słuchalne. Wyraźne wpływy szwedzkiego death metalu a’la Nihilist, Carnage wymieszane z Discharge, Extreme Noise Terror i prostackiego d-beatu. Czyli prosto, do bólu skutecznie i wściekle. Tak, wściekłość z tego materiału wyraźnie się przebija. Całości nadano brudne, mroczne brzmienie, czyli idealnie jak przystało na crust. Bezlitosne umpa-umpa pewnie nie zachwyci fanów progresji, instrumentalnej woltyżerki i ekwilibrystyki. Ale też nie do nich jest adresowana, więc nie widzę powodu, by mieli po nią sięgać – bo się po prostu rozczarują. Natomiast jeśli ktoś jest entuzjastą jeżdżenia dupą po nieoheblowanej desce i to w dość znacznym tempie to wówczas powinien sprawdzić Atrament. Nie wiem jedynie, na jak długo mu ta przyjemność wystarczy, bo ja słucham sobie tego materiału już tak pewnie z dwa miesiące (tak, tyle odsłuchuję zazwyczaj materiały przed recenzją) i póki co – nie jest źle, ale też jakby mi nagle zniknęło gdzieś to promo, to bardzo bym tego nie odczuł. Jest porządnie, ale nic poza tym.
Z drugiej strony – każdy kiedyś zaczynał, więc może i Atrament z czasem zgęstnieje, nabierze treści i ewentualnie zmieni nazwę na smoła (choć obiło mi się o uszy, że wybornym były ich split z Kałamarzem, hehe).
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | No Beyond | ||
| 2. | Sunken Reign | ||
| 3. | Aberration | ||
| 4. | Consumed | ||
| 5. | Hericide | ||
| 6. | Wretched Apparation | ||
| 7. | Rotting Twilight | ||
| 8. | Aeon of Suffering | ||
| 9. | World of Ash | ||
| 10. | Circle of Wolves | ||
| 11. | Dusk Abuse |




