Jak zobaczyłem okładkę tej płyty to już wiedziałem, że nic dobrego to nie wróży a gdy wcisnąłem przycisk „play” urodziło się w mojej głowie pytanie: „dla kogo w zasadzie jest ta płyta?”
Astra swoim trzecim wydawnictwem „Broken Balance” nie wywołała u mnie zbyt przychylnej reakcji. Myślę, że ten materiał jest nagrany dla emerytowanych pracowników korporacji, którzy na starość postanawiają zaszaleć, kupić sobie motor i posłuchać „ostrej, gitarowej muzyki”. Takim osobom może się to podobać, mi natomiast niekoniecznie. Oprócz tego, że jest to mieszanka progresywnego metalu z melodyjnym rockiem to jeszcze na domiar złego pojawiają się tu elementy muzyki pop: np. niesamowicie drażniące chórki w praktycznie popowych refrenach. Jak by tego było jednak komuś mało to dodam, że członkowie tej kapeli zaczynali, jako cover band Dream Theater. Dream Theater to kapela, którą darzę szczerą i dogłębną nienawiścią, ponieważ uważam, że jest to muzyka bez żadnego sensu podobająca się jedynie gitarowym masturbatorom i niespełnionym artystom, którzy marzą żeby grać jak Petrucci co im się oczywiście nigdy nie uda. I jak bym sobie tylko tak bluzgał to by było jeszcze ok, ale słychać na tej płycie skłonności muzyków do popisywania się z dupy wyjętymi solówkami, co mnie osobiście przyprawia o odruch wymiotny.
Płyta zdecydowanie nie do polecania. Szajs.
Ocena: 2/10
Tracklist:





