Wydawca: Hammerheart Records

Czekałem na drugą płytę Asphodelus, bowiem śledzę ten zespół od samego początku, jeszcze gdy działali pod nazwą Cemetry Fog i grali zgoła odmienną muzykę. Debiutancki album nagrany już pod obecną nazwą kupił mnie totalnie, zwywiadowałem chłopaków i co tu dużo mówić – jestem ich szalikowcem.

Więc niezmiernie cieszy, że „Sculpting from Time” kręci się już jakiś czas w odtwarzaczu. Już sama okładka zwiastuje, że zespół nadal podąża obranym parę lat temu szlakiem. Jeśli przespaliście moje zachwyty nad „Stygian Dreams” to przypomnę Wam, że Asphodelus wskrzesza najlepsze lata atmosferycznego doom/death metalu, którego to wczesne Tiamat czy Katatonia lub też The Gathering są najwybitniejszymi przedstawicielami. Echa tych zespołów słychać w twórczości Finów doskonale, ze szczególnym uwzględnieniem ekipy Edlunda.

Najnowsza propozycja Asphdelus brzmi jak żywcem wyrwana z 1993 roku, kiedy to nie było wesołych metalowców a za uśmiechanie się do zdjęć można było zostać okrzykniętym pozerem na wieki wieków. No i fakt – „Sculpting from Time” nie jest albumem radosnym, zdecydowanie prym wiodą tu molowe melodie. Bardzo dobre melodie, dodajmy. I o ile riffy czerpią z kilku źródeł, tak wokale są już czystym hołdem dla tego co słyszymy na „Clouds” czy „Wildhoney”. Szczególnie jeśli chodzi o refreny krzyczane na kilka gardeł, czyli motyw tak znany i lubiany (przynajmniej przeze mnie). Równocześnie jeśli chodzi o muzykę – wyczuwam tu już zdecydowanie mniej inspiracji black metalową sceną z Grecji. Nie, żeby wyzuli się z nich całkowicie, ale ten element został zminimalizowany do jakichś ledwo wyczuwalnych cytatów. I o ile kocham tamtejszą scenę i stylistykę – brak tych nawiązań tutaj nie jest dla mnie problemem.

Asphodelus potwierdził tą płytą swoją klasę. Ci muzycy nie mają jeszcze o ile się orientuję trzydziestu lat, ale muzyka jaką tworzą przenosi słuchacza trzy dekady wstecz w sposób całkowicie naturalny. Jeślibym się zastanowił, przywołałbym pewnie nazwy zespołów, które grały w tamtych latach a teraz chcąc przywołać glorię tych czasów nie potrafią zrobić tego w tak dobry sposób jak właśnie robią to Finowie. Ze swojej strony więc zdecydowanie polecam „Sculpting from Time”. Nie tylko starym dziadom, ale może im w pewien szczególny sposób ten krążek może się spodobać.

Ocena: 9/10

Oracle
19423 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj