Wydawca: Malignant Voices

Ashes to zespół, który – mam wrażenie – egzystuje jakby trochę z boku black metalowej sceny, mimo że od początku tworzony był przez osobę ściśle związaną z bardzo wpływowymi zespołami. Nie wiem zatem ile osób czekało na nowy materiał tego hordu, natomiast ja się do nich na pewno zaliczałem.

I po czterech latach od „Gloom, Ash and Emptiness to the Horizon” się doczekałem. Oto i następca – niespełna półgodzinny “Into the Woodlands”. Zespół nie ominęły zmiany w składzie i roszady – odpowiedzialny za wokale na wcześniejszym albumie Lazarus tym razem się nie pojawił, a jego obowiązki przejął Nefar, odpowiedzialny również za gitarę i bas. Za perkusją – niezmiennie The Fall. Czy za tymi zmianami poszły również inne?

W mojej opinii – owszem. Porównując „Into the Woodlands” do wcześniejszego krążka, mam wrażenie że Ashes oddaliło się od depresyjno – suicydalnej stylistyki a’la Burzum, która była wcześniej wyraźnie słyszalna. Oczywiście nie wyzbyto się tutaj w ogóle wpływów zespołu Vikernessa, słuchacz nie ma problemu, by je odnaleźć w tych dwóch długich kompozycjach – tylko raczej za odnośnik posłuży tutaj „Hliðskjálf”. Poza nim, nad najnowszym materiałem wyraźnie unosi się duch Mortiisa z jego wczesnych dokonań, a w mniejszym stopniu choćby takiego Summoning. A co za tym idzie – mam wrażenie, że w miejsce depresyjnych klimatów zespół obecnie spogląda raczej za mrocznym, ale też w pewien stopniu bardziej atmosferycznym graniem. I o ile obydwa wcześniejsze krążki bardzo mi się podobały, o tyle najnowszą propozycją jestem zachwycony. Ashes uchwyciło ducha i klimat tak charakterystyczny dla nagrań o których wspomniałem i wplotło go w dźwięki, do których przyzwyczaiło nas dotychczas – moim zdaniem dzięki temu możemy mówić o nowej jakości w przypadku tego krakowskiego duetu. Same kompozycje zrobiły się ciekawsze i wymagające większego skupienia (choć to raczej cały czas była domena tego zespołu), mnie słucha się ich zdecydowanie lepiej od poprzednich materiałów – które i tak stały przecież na bardzo wysokim poziomie.

Czy więc ta przerwa między wydawnictwami została należycie wykorzystana? Moim zdaniem tak, z nawiązką. Zdecydowanie najlepsza płyta sygnowana logiem Ashes. I jeśli kolejna ma być równie dobra – spokojnie poczekam. Bo już „Into the Woodlands” pokazuje, że jest na co.

https://www.facebook.com/ahandfulofashes

http://malignantvoices.com/

Oracle
19419 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

Skomentuj